Niespodziewana reaktywacja Oresta Lenczyka: "Dziadek" wraca na karuzelę

- Nestor mam na drugie, na pierwsze Orest - tak najstarszy polski w ekstraklasie trener spławia dziennikarzy. Piłkarzy i działaczy też umie spławić. Przyjmujący go w środę do pracy właściciel Cracovii pogubił się, kto jest szefem, a kto pracownikiem
Ekstraklasa.tv: Skrót meczu Legia - Cracovia »

Jedni przypominają, że jest prawie równolatkiem Aleksa Fergusona, więc spokojnie może jeszcze pracować. Inni wypominają emerytalny już wiek i blokowanie miejsca młodszym. Piłkarze są podzielni, ale ukradkiem wołają na niego "Dziadek". Raz, że najstarszy, z jakim pracowali, dwa - uwielbia zabawy z wnukiem.

Orest do Darka, Darek do Łukasza, Łukasz do...

Lenczyka albo kochają, albo nienawidzą, choć ci ostatni to z reguły działacze. Mało kto go jednak rozumie.

- Cześć Darek, powiedz Łukaszowi, żeby do mnie zadzwonił - rzucił do słuchawki podczas pracy w Bełchatowie jednemu z piłkarzy.

Do Lenczyka dzwoni Łukasz. - Cześć Łukasz, powiedz Piotrkowi, żeby do mnie zadzwonił.

Do Lenczyka dzwoni Piotrek. - Cześć Piotrek, powiedz Radkowi, żeby do mnie zadzwonił.

Do Lenczyka dzwoni Radek. - Cześć Radek, mam do ciebie sprawę...

Po co Lenczyk, który miał numer do Radka, urządził zabawę w głuchy telefon, nie wie nikt.

Jak przebiegała nocna rozmowa Lenczyka z Januszem Filipiakiem, też nikt nie wie, ale trener musiał zagrać w swoim stylu, bo właściciel Cracovii tłumaczył później, że czuł się, jakby to Lenczyk jego zatrudniał, a nie odwrotnie. 67-letni szkoleniowiec na pierwszej konferencji wypalił w swoim stylu: - Nic beze mnie w tym klubie się nie wydarzy. A nie przyszedłem tu zamiatać.

Gdyby jednak coś się wydarzyło bez wiedzy Lenczyka, następnego dnia wypowie kontrakt lub po prostu nie przyjdzie do pracy. Jeśli zostanie zwolniony, nie popuści - wyegzekwuje wszystko, co ma zapisane w umowie. To pewne. Tak było choćby w GKS Bełchatów, gdzie sprawa o kilkusettysięczne odszkodowanie jeszcze trwa. Działacze GKS, szukając haków na Lenczyka, wytykali mu, że w stylu ojca Rydzyka ("O, Boże, on się jeszcze nie mył. Chodź tutaj bracie, on się nie mył wcale") kpił z czarnoskórych piłkarzy.

- "Dziadek" to dziwak i już, ale złego słowa nie dam na niego powiedzieć. Jego mobbing czy nawet rasizm to g... prawda. Wiem, co mówię, bo byłem w szatni - mówi piłkarz Bełchatowa, który pracował z Lenczykiem. - Zdarzały mu się odpały, np. nigdy nie podawał ręki tym, którzy pierwsi ją wyciągali. Mnie to jednak nie przeszkadza. Gdyby chciał mnie do Cracovii, a klub byłby wreszcie poukładany, poszedłbym za nim w ciemno.

- Głowę daję, że w przerwie zimowej Cracovia zmieni kadrę przynajmniej w połowie. Lenczyk mówi wprost, kto się nie nadaje, i bierze sprawdzonych ludzi. Czy to na współpracowników, czy do składu - twierdzi jeden z ligowych trenerów.

Czy za Lenczykiem pójdzie jego "synuś" (tak mawiają piłkarze o faworytach trenera), niechciany w Widzewie Radosław Matusiak? Pod ręką Lenczyka stał się reprezentantem Polski, zdarzyło się nawet, że trener nie chciał wsiąść do autokaru, dopóki nie znalazł się w nim negocjujący kontrakt z GKS napastnik.

Lenczyk już raz wysiadał z autokaru, kiedy działacze Ruchu Chorzów w drodze na pucharowy mecz chcieli podrzucić dziennikarza. Nikt nie ustąpił, drużyna pojechała bez trenera.

Wspaniałe widoki, rozlewiska Sanu...

Cracovia to 15. miejsce pracy. Był szkoleniowcem wszystkich największych klubów poza Legią i Lechem.

Czasów kariery piłkarskiej Lenczyk nie wspomina zbyt często, bo musiałby wymieniać egzotycznie brzmiące Sanoczankę Sanok czy Stomil Poznań. Z chęcią wraca jednak do dzieciństwa: "Wspaniałe widoki, rozlewiska Sanu"...

- Może właśnie powinien wziąć leżak, pojechać sobie nad te rozlewiska i wrzucić na luz. I niech weźmie wnuka, bo ponoć z nim lubi bawić się najbardziej - mówi piłkarz, którego trener "odstrzelił" kiedyś w Bełchatowie. - Nie rozumiałem się z nim nigdy, jest bucem, któremu wydaje się, że pozjadał wszystkie rozumy.

Ale Lenczyk nie przejmie się tą opinią, bo uważa, że tylko tchórze rzucają oskarżenia anonimowo. Tak jak w nosie ma docinki dotyczącego jego wieku.

Cytowany wyżej piłkarz był jedynym - choć szukałem wytrwale - który chciał powiedzieć coś złego o Lenczyku. Jedyne, co mu zarzucają, to te 67 lat. Ale on sobie nic z tego nie robi. - Dzień dobry, jestem rówieśnikiem Antoniego Piechniczka i Leo Beenhakkera - przedstawił się dziennikarzom pierwszego dnia pracy z Cracovią.

Na Zachodzie trener w tym wieku to żadne wynaturzenie, a Ferguson to wcale nie dinozaur. Zeszłoroczne mistrzostwa Europy wygrał dla Hiszpanii 69-letni Luis Aragones. Jego rówieśnikiem jest np. trener Greków Otto Rehhagel. Jeszcze starsi byli pracujący z reprezentacją Paragwaju Cesare Maldini (na MŚ 2002 skończył 70 lat) czy rekordzista Francuz Gaston Barreau, który w meczu z Meksykiem w 1954 roku miał 70 lat i 194 dni.

Ale to wszystko nic. W niewielkim Bath na zachód od Londynu wciąż pracuje Ivor Powell. 93-letni Ivor Powell.

Wyczyn "Profesora" - taki przydomek ma niesamowity Brytyjczyk - wpisano już do Księgi rekordów Guinnessa. Na ławce trenerskiej angielskiej ekstraklasy spędził aż 56 lat. Pracował w Port Vale, Bradford City, Leeds, Carlisle, ale od 1964 roku wierny jest tylko Bath. Obecnie jako asystent trenera i prezes.

Lenczyk nie chce powiedzieć, który to dla niego sezon w ekstraklasie. - Nie wiem, nie liczę - to jedyne, co można od niego usłyszeć. Ale uzbiera się nawet z 20 lat. Nigdy jednak nie pracował dłużej niż trzy sezony. Dlaczego?

- Nie wiem - mówi Tadeusz Gapiński, były kierownik drużyny Widzewa, gdzie Lenczyk zabawił dwa razy. - Kiedy wchodził do klubu, czułem jakąś barierę między nami. Z czasem to mijało, Lenczyk stawał się normalnym facetem. Za tą kamienną twarzą kryje się jednak wielka wrażliwość. Wiem, bo widziałem na własne oczy, ale nie powiem, o jaką sytuację chodzi. Krótko mówiąc, Lenczyk to człowiek i trener, który nie mieści się w żadne ramy. Jeśli ktokolwiek go zna, to chyba tylko jego własna żona.

- Chce układać wszystko po swojemu, może dlatego - zastanawia się Michał Goliński z Zagłębia, z którym latem Lenczyk wywalczył awans do ekstraklasy. - Wygraliśmy osiem na dziewięć meczów, to jeden z najlepszych trenerów, z jakim pracowałem.

Pomocnik z Lubina wspomina też dziwactwa Lenczyka. - Gramy na wyjeździe z Flotą Świnoujście, wygrywamy 3:1, ale rywal coraz mocniej naciska. Patrzę, trener woła mnie do siebie. Pomyślałem, że chce mi przekazać uwagi taktyczne, lecę do niego przez całe boisko, a on do mnie: "Schowaj brzuch". Zdurniałem, później zrozumiałem, że chciał w ten sposób rozładować atmosferę.

Kasa za kiełbasę

Lenczykowi nikt nie zarzucił korupcji, przekrętu czy popularnych wśród trenerów "działek" od piłkarzy za grę w podstawowym składzie. - Honorowy, nigdy się nie sprzedał, w żadne układy nie wejdzie, mógłbym poręczyć za niego głową - mówi gracz z Bełchatowa.

W jednym z klubów zamawiał u kogoś przez telefon ulubioną kiełbasę. - Tylko pamiętaj, masz wziąć za to pieniądze, bo inaczej nie przyjmę - krzyczał w autokarze w drodze na mecz.

W Lubinie też nikt mu niczego nie zarzucił. Może poza pazernością i niepohamowaną chęcią władzy przy negocjowaniu nowego kontraktu. - Jeśli ktoś twierdzi, że moje warunki były wygórowane, jest debilem - ucina krótko Lenczyk.

Słynie z ciętego języka. Na pytanie o ekstraklasę potrafi odpowiedzieć: "Wśród porządnych dziewczyn znajdują się też dziwki, ale ja w naszej lidze obstawiam się ludźmi porządnymi, do których mam zaufanie".

Ci ludzie to przede wszystkim jego byli piłkarze ze starego Ruchu - Waldemar Fornalik czy Marek Wleciałowski. Z Lenczykiem kojarzony od lat jest też dr Jerzy Wielkoszyński, trener od przygotowania fizycznego.

Goliński: - Lenczyk brał nas na siłownię nawet w dniu meczu na kilkanaście minut po to, by pobudzić mięśnie. Z meczu na mecz byliśmy coraz lepsi.

Powell w dniu swoich 90. urodzin: - W życiu dużo się napracowałem, przede wszystkim w futbolu, ale nadal chcę zrobić dużo rzeczy. Nigdy nie porzucę swojej pracy. Nigdy. Agresja, determinacja, wola zwycięstwa to zawsze były i są dla mnie kluczowe terminy. Takie wartości staram się zaszczepić w tych młodych ludziach. O dziwo, naprawdę mnie słuchają - mówi.

Lenczyka też słuchają, a on mówi w podobnym stylu co Powell. - Może jest oschły, ale chłopakom, którzy uczciwie zasuwają, nie da zrobić krzywdy - opowiada jego gracz z GKS. - Kiedy przychodził do nas, mówił wprost, że w piłkę już nas grać nie nauczy, ale na pewno dobrze przygotuje. I zobaczycie, Cracovia będzie coraz lepsza.

Czy Lenczyk dobije do Powella i będzie pracował do dziewięćdziesiątki? - Musiałby mieć zapału na kolejne ćwierć wieku. U "Dziadka" to możliwe. On z tej karuzeli długo nie zejdzie, jeszcze parę klubów zwiedzi - kończy piłkarz GKS.

Lenczyk, odkąd został trenerem Cracovii, ma wyłączony telefon. Zresztą nawet, gdybym się do niego dodzwonił, powiedziałby pewnie jak zawsze: - Nie ma pan co robić w domu? Żona, dzieci, może tym warto się zająć, a nie mną. Żegnam, do widzenia...

Polska (niezłota) młodzież

Lenczyk w polskim futbolu to emeryt, na Zachodzie - norma. Polscy trenerzy na tle kolegów z pięciu czołowych lig europejskich to młokosy. Niestety - bez sukcesów.

Średnia wieku szkoleniowców ekstraklasy to ledwie 45,2, przed powrotem Lenczyka nawet 43,5. Na Zachodzie rzadko kto dostaje szansę przed czterdziestką, jeśli już, z reguły jest to znakomity w przeszłości piłkarz - Josep Guardiola (38, w Barcelonie), Mauricio Pochettino (36, w Espanyolu), Leonardo (40, w Milanie), Marcus Babbel (37, w VfB Stuttgart).

W ekstraklasie mamy czterech trenerów urodzonych w roku 1969 i później. Poza Michałem Probierzem (37, Jagiellonia) żaden nie może pochwalić się choćby ligową karierą. Akurat w Polsce to o niczym nie świadczy, bo z 16 szkoleniowców tylko dwóch (!) wie (żaden z nich nie był wielkim piłkarzem), co to mistrzostwo kraju - Maciej Skorża sięgał z Wisłą po tytuł w sezonach 2007/08 oraz 2008/09, a Orest Lenczyk z tą samą drużyną 30 lat wcześniej. We Włoszech, Francji, w Hiszpanii czy Niemczech, nie mówiąc już o Anglii to nie do pomyślenia, bo sam Alex Ferguson ma na koncie 11 tytułów z Manchesterem United.

Anglia

Najstarszy: Alex Ferguson (68, Manchester United).

Najmłodszy: Roberto Martinez (36, Wigan Athletic).

Średnia wieku: 51,2.

Włochy

Najstarszy: Giampiero Ventura (61, Bari).

Najmłodszy: Gianluca Atzori (38, Catania).

Średnia wieku: 47,8.

Francja

Najstarszy: René Girard (55, Montpellier).

Najmłodszy: Laurent Guyot (40, Boulogne).

Średnia wieku: 47,2.

Niemcy

Najstarszy: Jupp Heynckes (64, Bayer Leverkusen).

Najmłodszy: Thomas Tuchel (35, FSV Mainz 05).

Średnia wieku: 46,7.

Hiszpania

Najstarszy: Manuel Pellegrini (55, Real Madryt).

Najmłodszy: Mauricio Pochettino (37, Espanyol).

Średnia wieku: 46,1.

Polska

Najstarszy: Orest Lenczyk (67, Cracovia).

Najmłodszy: Tomasz Kafarski (34, Lechia).

Średnia wieku: 45,2 (przed przyjściem Lenczyka 43,5).

Polscy trenerzy

1. Orest Lenczyk (67) - Cracovia

2. Marek Motyka (51) - Korona

3. Marek Chojnacki (50) - Arka

4. Jacek Zieliński (48) - Lech

5. Jan Urban (47) - Legia

Ryszard Wieczorek (47) - Odra

Ryszard Tarasiewicz (47) - Śląsk

8. Waldemar Fornalik (46) - Ruch

Jurij Szatałow (46) - Polonia B.

10. Dariusz Fornalak (44) - Piast

Jacek Grembocki (44) - Polonia W.

12. Andrzej Lesiak (43) - Zagłębie

13. Michał Probierz (37) - Jagiellonia

14. Maciej Skorża (37) - Wisła

15. Rafał Ulatowski (36) - GKS

16. Tomasz Kafarski (34) - Lechia

Remis Legii, wygrana Wisły - o 3. kolejce czytaj tutaj »