Sport.pl

Legia - Cracovia 0:0. Lenczyk odmienił Pasy

Po dwóch zwycięstwach Legia straciła pierwsze punkty. Z kim? Z Cracovią, która do soboty miała zero punktów i osiem straconych goli.
Ekstraklasa.tv: Zobacz skrót spotkania »

Wystarczyła zmiana trenera w Krakowie - Artura Płatka zastąpił Orest Lenczyk - i drużyna, która tydzień temu przegrała z Lechią 2:6, sprawiła sporą niespodziankę. - Nie interesuje mnie styl, ważne byśmy wracali z punktem, który przywozimy do stolicy - zapowiadał przed spotkaniem krakowski szkoleniowiec. Dopiął swego, bo w Legii nie było komu strzelić gola. Warszawianie byli lepszym zespołem, więcej utrzymywali się przy piłce, wymieniali sporo podań. Ale niewiele z tego wynikało. Akcji było jak na lekarstwo - w pierwszej połowie strzelał celnie i niecelnie Radović. Ale to goście mieli trzy kontry, które mogły skończyć się bramkami. Bartosz Ślusarski wystraszył się jednak perspektywy strzelenia bramki przy Łazienkowskiej. Ale przed przerwą najlepszy w Legii był Jan Mucha, który świetnie obronił w sytuacji sam na sam.

Po przerwie goście już tylko przeszkadzali i wybijali piłki. Napór Legii trwał, przewaga była ogromna, pod bramką Marcina Cabaja co chwilę dochodziło do spięć. Ale gol nie padł. Przed przerwą słabo grał najbardziej wysunięty z legionistów czyli Marcin Mięciel. Nie było z niego żadnego pożytku, nie oddał strzału, nie miał dobrego podania. W drugiej połowie został zmieniony po 20 minutach, ale Adrian Paluchowski nie podniósł jakości. Brakowało dokładności, dobrych podań i precyzji. Z minuty na minutę było coraz bardziej nerwowo i chaotycznie.

Orest Lenczyk, nowy trener Cracovii, o meczu z Legią


Pięć minut przed końcem po świetnym podaniu Rzeźniczaka przez całe pole karne Maciej Rybus trafił w słupek. Chwilę później po rzucie wolnym strzelał Szałachowski, ale piłkę wybili obrońcy.

Legia zaczęła mecz z Cracovią myślą, że go na pewno wygra. Przeliczyła się. Skończyła bez gola i z jednym tylko punktem. W poprzednim sezonie starty punktów ze słabymi drużynami kosztowały warszawian mistrzostwo. A najlepsi przy Łazienkowskiej byli w sobotę kibice - od pierwszej do ostatniej minuty fantastycznie i kulturalnie dopingowali swoich ulubieńców. A ci zawiedli.

Jan Urban komentuje bezbramkowy remis z Cracovią