Prawo jednak górą. Cracovia blisko utrzymania

Cracovia znów jest jedną nogą w ekstraklasie. Komisja Odwoławcza ds. licencji nie przyznała licencji ŁKS-owi. By klub z ul. Kałuży uniknął też baraży, musi się na to jeszcze zgodzić zarząd Polskiego Związku Piłki Nożnej
Obrady komisji były bardzo burzliwe. Przewodniczący Zbigniew Lewicki podał się do dymisji i wyszedł z sali. - Nie chciałem być posądzany o jakąkolwiek stronniczość. Uczyniłem zadość prośbom łódzkich kibiców i działaczy, którzy prosili o to na łamach oficjalnych i nieoficjalnych stron internetowych. Czy zrezygnuję z piłki nożnej? Nie dam takiej radości kolegom z Łodzi. Naciski polityczne? Sam pan wie, jak jest w Polsce - tłumaczył "Gazecie" Lewicki.

Przewodniczący już o godz. 14 stał na peronie i czekał na pociąg do Krakowa, bo wybierał się na Ogólnopolską Olimpiadę Młodzieży rozgrywaną w Małopolsce. Tymczasem reszta członków komisji dalej obradowała (quorum wynosi trzy osoby), ale ostatecznie nie zajęła się licencją ŁKS-u. Piotr Tenczyński, Andrzej Tomaszewski, Edward Tomczyk i Jacek Trylik zachowali się bezkompromisowo i uznali, że nie ma podstaw prawnych do ponownego rozpatrzenia wniosku licencyjnego ŁKS-u. Decyzję podjęli na podstawie wyroku Trybunału ds. Sportu w Lozannie sprzed trzech lat w sprawie greckiego PAOK Saloniki.

Wbrew pozorom nie oznacza to końca niepewności przy Kałuży. W czwartek o godz. 11 zbiera się zarząd PZPN-u. 17 członków będzie głosować nad uchwałami Komisji ds. Nagłych (czyli prezesa Grzegorza Laty i jego zastępców) w sprawie degradacji Widzewa oraz odwołania baraży. Jeśli organ przegłosuje uchwałę i zrezygnuje z rozgrywania dodatkowych meczów, wówczas Cracovia pozostanie w ekstraklasie.

- Członkowie mogą obradować nawet do późnego wieczoru. Trudno coś wyrokować. Zarząd to organ demokratyczny - zapewnia Jakub Kwiatkowski, rzecznik PZPN-u.

- Nie denerwuję się, bo nie mam żadnego wpływu na decyzję. Spokojnie podchodzę do całej sprawy. Jeżeli zagramy w ekstraklasie, będziemy mogli stwierdzić, że to ostateczna decyzja - mówi Artur Płatek, trener Cracovii. - Wszystko rozstrzygnie się w czwartek. Nie znam osobiście pana Lewickiego. Na podstawie doniesień prasowych mogę stwierdzić, że zachowaniem pokazał, że stoi na straży prawa. Chce, by polska piłka szła w kierunku normalności.

- Zbigniew Lewicki okazał się uczciwym facetem, w końcu pochodzi z Olsztyna (śmiech) - dodaje Przemysław Kulig, obrońca Cracovii. - Zwyciężyło prawo. Jednak czekamy do czwartku na wybuchy radości.

Choć z Wisły, to za Cracovią

Jeśli ścisłe kierownictwo podtrzyma decyzję sprzed tygodnia, to kluczowe okażą się głosy pozostałych 11 członków zarządu. Są wśród nich m.in. Mirosław Malinowski (prezes Świętokrzyskiego Związku Piłki Nożnej, któremu zależy na odwołaniu baraży i grze Korony w ekstraklasie), Zbigniew Lach (wiceprezes Małopolskiego ZPN-u), ale i Stefan Majewski (były trener Cracovii).

Lach: - Wyjadę sobie o godz. 6 rano na zarząd, więc będę w Warszawie wcześniej i zdążę pogadać z kolegami. Jestem kibicem Wisły, ale będę głosował za odwołaniem baraży. Na swoich można zawsze liczyć, więc Kraków zwycięży.

Majewski: - Przez ostatnie dni byłem na zagranicznym urlopie. Jak wrócę do Polski, to zapoznam się ze sprawą.

Cracovia jest już jedną nogą w ekstraklasie, ale nie ma gdzie grać. Z powodu remontu stadionu przy Kałuży piłkarze będą musieli rozgrywać mecze na zastępczym obiekcie. W grę wchodzą obiekty w Sosnowcu, Kielcach i Katowicach. Tyle tylko że na tym pierwszym gra już Wisła, a będzie korzystać także II-ligowe Zagłębie. Większe szanse są w Katowicach, gdzie kończy się remont i za dwa, trzy tygodnie będzie można wejść na murawę. - Cały czas zajmujemy się sprawą. Interesują nas stadiony położone nie więcej niż dwie godziny jazdy z Krakowa - przyznaje Przemysław Urbański, rzecznik prasowy klubu.

Ekstraklasa w Katowicach

Dyrektor katowickiego MOSiR-u Stanisław Wąsala, który zarządza obiektem GKS-u, jest przekonany, że Cracovia będzie występować przy Bukowej. - Wszystko jest już dogadane. W tym tygodniu będzie u nas gościła delegacja PZPN-u, która oceni, czy stadion nadaje się na ekstraklasę. Cena wynajmu ma być zadowalająca dla obu stron. Nie chcemy zarabiać na problemach, ale liczymy, że zwróci nam się przynajmniej 500 tysięcy złotych z 4,5 miliona, które zainwestowaliśmy w murawę - mówi.

Obiekt nie powinien mieć problemów z wypełnieniem wymogów licencyjnych, bo w ostatnich miesiącach doszło na nim do poważnych zmian. Przede wszystkim zamontowano nowoczesne jupitery i zainstalowano podgrzewaną murawę.

Pierwsza drużyna zagra dziś o godz. 18 na wyjeździe z pierwszoligową Sandecją Nowy Sącz (dochody z meczu przeznaczone zostaną na leczenie chorego Krzysztofa Piszczka, byłego zawodnika krakowskiego klubu), a w tym samym czasie rezerwy spotkają się w Czańcu z LKS-em.