Sport.pl

Petarda Marcina Budzińskiego dała Cracovii tylko remis z Zagłębiem Lubin

W Lubinie obie drużyny oddały w sumie aż 40 strzałów, bramki padły jednak tylko dwie. Dla gości efektownie trafił Marcin Budziński, ale Cracovia znów nie potrafiła wygrać.


Po pięciu meczach w lidze bez zwycięstwa Cracovia z utęsknieniem wypatrywała trzech punktów. Tym bardziej że do przerwania były też inne serie: od sześciu meczów krakowianom nie udało się zachować czystego konta, a w tym sezonie nie zdołali jeszcze wygrać na wyjeździe.

- Stwarzamy sytuacje, trochę więcej chłodnej głowy i nam zapali - zapowiadał przed meczem trener Jacek Zieliński.

Ale jak odpalić? Najlepiej wracając do gry z najlepszych czasów. A te Cracovia pod wodzą Zielińskiego przeżywała jesienią ubiegłego roku. Przed meczem w Lubinie trener znów znalazł więc miejsce w składzie dla Mateusza Cetnarskiego, czyli reżysera gry z poprzedniego sezonu. Pomocnik zastąpił w jedenastce... Deleu. To spowodowało kilka zmian w ustawieniu: Jakub Wójcicki z prawego skrzydła został wycofany na prawą obronę, Cetnarski zajął miejsce na szpicy i pełnił rolę "fałszywego" napastnika.

Przed rokiem ten schemat pozwalał Cracovii grać efektownie i skutecznie. Podobnie jak wtedy, na skrzydłach zagrało dwóch napastników. W buty Erika Jendriszka i Denissa Rakelsa mieli wejść Krzysztof Piątek i Mateusz Szczepaniak.

I przed przerwą Cracovia zagrała tak, jak chciał trener. W pierwszych 20 minutach goście rozpętali małą burzę w polu karnym Zagłębia. Aktywny był Cetnarski, groźnie z dystansu uderzał Marcin Budziński, w poprzeczkę trafił Szczepaniak. Gospodarze nie chowali się za podwójną gardą i próbowali zaskoczyć Grzegorza Sandomierskiego strzałami z dystansu, ale to goście przeważali.

- Oglądałem wszystkie mecze Zagłębia w tym sezonie i nie widziałem, by w którymś dało się tak zdominować w pierwszych 20 minutach - dziwił się komentujący spotkanie Maciej Murawski.

I kiedy wydawało się, że bramka dla Cracovii to kwestia czasu, odezwały się demony gości - błędy w defensywie. Ostrzeżeniem był już strzał Martina Nespora po błędzie Piotra Polczaka, ale Czech fatalnie spudłował. Skuteczniejszy okazał się Łukasz Janoszka, który wykorzystał zagranie głową Michala Papadopulosa oraz błąd w ustawieniu Polczaka i Wójcickiego.

Na szczęście dla Cracovii gospodarze nie poszli za ciosem. Gra się wyrównała, a wtedy jedną ze swoich petard odpalił Budziński. Przy rzucie rożnym pomocnik czekał na odbitą piłkę przed polem karnym. Doczekał się i fantastycznie uderzył zewnętrzną częścią stopy, a piłka zatrzepotała w samym "okienku" bramki Martina Polacka.

Druga połowa rozpoczęła się od sytuacji dla gospodarzy, ale później piłkę znów miała głównie Cracovia. W bramkę wciąż nie mógł wstrzelić się Szczepaniak - po jego strzałach piłka albo mijała słupek, albo blokowali ją obrońcy. W końcu w 66. minucie zmienił go Jendriszek.

Po przerwie spadło nieco imponujące tempo meczu, a Zieliński zamiast bić brawo po akcjach podopiecznych coraz częściej się krzywił. Gospodarze starali się zaskoczyć krakowian przede wszystkim dośrodkowaniami, ale te przyniosły tylko niecelny strzał Jakuba Tosika.

Cracovia jeszcze się starała, jeszcze mocno - ale niecelnie - strzelił Jendriszek, jeszcze główkował Morislav Covilo, ale te próby nie przyniosły rezultatu. Drużyna Zielińskiego znów przeważała, ale udało się wykorzystać tylko jedną sytuację. A po meczu trzeciej i czwartej drużyny poprzedniego sezonu w czubie tabeli jest tylko Zagłębie. Cracovia po 10 meczach ma na koncie 10 punktów i wciąż bliżej jej do strefy spadkowej.

Zagłębie Lubin - Cracovia 1:1 (1:1)

Bramki: Janoszka (24.) - Budziński (31.)

Zagłębie: Polacek - Tosik Ż, Guldan, Jach, Cotra - Kubicki, Ł. Piątek - Janus (82. Buksa), Nespor (70. Jagiełło), Janoszka - Papadopulos (62. Woźniak)

Cracovia: Sandomierski - Wójcicki, Polczak, Malarczyk, Brzyski - Covilo, Dąbrowski, Budziński - Szczepaniak (66. Jendriszek), Cetnarski (82. Wdowiak), K. Piątek (87. Vestenicky)

Więcej o: