Sport.pl

Cracovia - Lechia. Piotr Polczak: Nie wygląda to dobrze

W piątek Cracovia na własnym stadionie przegrała 0:1 z Lechią Gdańsk. - Staraliśmy się, ale biliśmy głową w mur - komentuje porażkę Piotr Polczak, kapitan krakowian.
Cracovia straciła bramkę już w 18. minucie, gdy do siatki trafił Marco Paixao. Zresztą w pierwszej połowie sporo działo się pod bramkami obu drużyn.

- Źle weszliśmy w mecz. Już przed bramką Lechia miała trzy sytuacje. Nasza gra nie wyglądała tak dobrze, jak we wcześniejszych meczach. Rywale grali bardziej agresywnie w środku pola i stąd ich sytuacje. Po tym, jak zdobyli bramkę gra się wyrównała, brakowało nam jednak bramki, kropki nad "i" - podkreśla Polczak.

W drugiej połowie optyczną przewagę miała Cracovia, ale niewiele z tego wynikało. - Cały czas się staraliśmy, ale biliśmy głową w mur. Stwarzaliśmy sytuacje, bramkarz i obrońcy gości byli jednak na posterunku. Nie wygląda to dobrze, bo przegraliśmy u siebie, a to podwójnie boli - mówi kapitan Cracovii.

Skład obrony w zespole z ul. Kałuży na piątkowe spotkanie różnił się od zestawienia z poprzednich meczów. W pierwszej jedenastce znalazł się debiutant Tomasz Brzyski, już w 27. minucie kontuzjowanego Huberta Wołąkiewicza zmienił Piotr Malarczyk. Ostatnie minuty, po zejściu Brzyskiego, krakowianie rozegrali z trójką obrońców.

- Szybka wymuszona zmiana, później kolejna, a od 70. minuty jeszcze zmiana ustawienia. To cały czas się zmieniało i trzeba było szybko się dostosować. Lechia była cofnięta i czekała na kontry. Musieliśmy więc w końcówce zaryzykować kosztem jednego obrońcy - opowiada Polczak.

Więcej o: