Sport.pl

Grzegorz Sandomierski: Pierwszy raz obroniłem rzut karny w lidze

Przy stanie 1:2 bramkarz Cracovii obronił pan rzut karny.
To był punkt zwrotny spotkania?

Grzegorz Sandomierski: Cieszę się, że ta interwencja coś dała, że później udało się zdobyć wyrównującą bramkę. Dobrze, że się nie poddaliśmy, bo byliśmy w trudnym momencie. Być może obroniony karny dał bodziec do tego, by ruszyć do przodu. Zostało 25 minut, więc był jeszcze czas na to, by gonić Koronę. Szkoda, że nie do końca się to udało.

Ten remis to punkt zyskany czy dwa stracone?

- Po meczu, w którym były takie zawirowania, trudno to ocenić. Na pewno trzeba uszanować ten punkt, ciężko go wywalczyliśmy. Korona pokazała, że dobrze gra na wyjazdach. Jej piłkarze właściwie się ustawili, fajnie kontratakowali. Straciliśmy dwie bliźniacze bramki, trzeba to skorygować przed ostatnim meczem. Gramy z Jagiellonią i chcemy zakończyć rundę zwycięstwem.

Pochodzi pan z Białegostoku. To będzie dla pana wyjątkowy mecz?

- Każdy taki jest. Cieszę się, że być może będzie mi dane tam zagrać, ale podejdę do tego spotkania spokojnie. Nie muszę tam nikomu niczego udowadniać, dużo zawdzięczam Jagiellonii. Teraz jestem w Cracovii i zrobię wszystko, by wygrać.

Miał pan rozpracowanego Airana Cabrerę czy wybrał pan róg "w ciemno"?

- To był mój pierwszy obroniony rzut karny w lidze. Przed meczem dostałem podpowiedź od trenera Macieja Palczewskiego, i to mi pomogło. Zresztą widziałem, jak strzelał ostatnie karne, więc byłem przygotowany. Wiedziałem, że nic nie mam do stracenia. W końcu to napastnik ma w takich sytuacjach przewagę. Starałem się czekać jak najdłużej i wybrałem dobry róg.

Cabrera was zaskoczył? Strzelił dwa gole.

- Dostał dobre dośrodkowania, wchodził mocno na pierwszy słupek. Było widać, że ma wielką chęć zdobywania bramek.



Więcej o: