Sport.pl

Cracovia - Podbeskidzie Bielsko-Biała. Powtórki z derbów

Euforia po pokonaniu Wisły poniosła Cracovię do efektownego zwycięstwa nad Podbeskidziem Bielsko-Biała. Znów błysnął Deniss Rakels, którego trybuny pożegnały owacją na stojąco.
To był mecz z podtekstami. Po raz pierwszy przy linii bocznej spotkali się Robert Podoliński i Jacek Zieliński, poprzedni i obecny trener Cracovii. Pierwszy tkwił z drużyną na dnie tabeli i był o krok od posłania jej do I ligi. Drugi po korektach w ustawieniu i niewielkich zmianach w kadrze zrobił z niej poważnego kandydata do gry w europejskich pucharach.

Podoliński w rozmowie z "Wyborczą" zapewniał, że do Krakowa wraca z podniesioną głową (tym bardziej, że miał mocne wejście do Podbeskidzia), ale po ostatnim gwizdku nie miał powodów do wypinania piersi. Jego piłkarze z początku sprawiali wrażenie nieobecnych, jakby przyjechali tu w roli widzów. Tylko po to, by patrzyć, co z piłką robi Cracovia. Dopiero potem były krótkie momenty, kiedy przejmowali inicjatywę.

Rakels na ustach kibiców

Piłkarze Zielińskiego najwyraźniej liczyli na powtórkę z derbów i mocny początek. Spełniło się niemal w stu procentach. Gol co prawda nie padł w szóstej, a w dziewiątej minucie, ale to jedyna różnica. Piłka do siatki znów wpadła po szybkiej, efektownej akcji, znów asystę zaliczył Mateusz Cetnarski, a bramkarza pokonał Deniss Rakels.

Gdyby półtora roku temu ktoś powiedział, że kibice będą skandować nazwisko Łotysza, pewnie zostałby uznany za przesadnego optymistę albo piłkarskiego ignoranta. Ale w tym czasie dużo się zmieniło - Rakels co mecz pracuje za dwóch i z 11 golami jest wiceliderem klasyfikacji strzelców. Kiedy schodził z boiska, kibice wstali z miejsc.

Podobieństw do meczu z Wisłą było więcej. Znów, tak jak w derbach, gol padł w kontrowersyjnych okolicznościach. Tyle że drugi, a nie pierwszy. Cetnarski oddał kiepski, ale... szczęśliwy strzał. Piłka co prawda nie leciała w stronę bramki, ale trafiła pod nogę Erika Jendriszka, który zrobił, co powinien. Było 2:0, bo sędzia nie podniósł chorągiewki. Powtórki nie rozstrzygają, czy Słowak był na spalonym.

A potem znów, jak w derbach, jeszcze w pierwszej połowie, Cracovia straciła gola przez nieuwagę w defensywie. Nic tego nie zapowiadało, ale Paweł Jaroszyński dał oddać strzał głową Mateuszowi Szczepaniakowi, a Grzegorz Sandomierski nie sięgnął piłki.

Łeb w łeb z Legią

I na tym podobieństwa się kończą. Przede wszystkim - padły jeszcze dwa gole. Dwie asysty zaliczył Jakub Wójcicki. Tuż po wejściu na boisko był sam na sam z bramkarzem, ale zapędził się i nie zdążył oddać strzału. Zamiast tego oddał piłkę Rakelsowi, który tym razem do siatki posłał piłkę głową. A tuż przed końcem Wójcicki wyłożył piłkę Marcinowi Budzińskiemu, który postawił kropkę nad i.

W porównaniu do meczu z Wisłą inna była też wyjściowa jedenastka, ale można się było tego spodziewać. Zabrakło Miroslava Covili, który pauzuje za żółte kartki. Zgodnie z oczekiwaniami od pierwszej minut po boisku biegał Bartosz Kapustka, kolejnej szansy nie dostał natomiast Sreten Sretenović. Serb wrócił na ławkę, a na środku obrony zastąpił go Piotr Polczak.

Tyle że już po pięciu minutach trzeba było defensywę przemeblować. Hubert Wołąkiewicz doznał urazu i zastąpił go Bartosz Rymaniak. Zagrał przyzwoicie, choć np. w drugiej połowie przegrał walkę o główkę ze Szczepaniakiem i Sandomierski musiał popisać się refleksem.



Cracovia już przed meczem miała pewność, że niezależnie od wyniku zostanie na podium ekstraklasy. A dzięki zwycięstwu po 18 kolejkach nadal ma tyle samo punktów co druga Legia Warszawa i traci siedem do pierwszego Piasta Gliwice.

Cracovia - Podbeskidzie Bielsko-Biała 4:1 (2:1)

Bramki: Rakels (9., 75.), Jendriszek (33.), Budziński (89.) - Szczepaniak (40.)

Cracovia: Sandomierski - Deleu, Wołąkiewicz (5. Rymaniak), Polczak, Jaroszyński - Budziński, Dąbrowski - Kapustka, Cetnarski (71. Wójcicki), Jendriszek - Rakels (84. Wdowiak)

Podbeskidzie: Zubas - Pazio Ż (70. Hiszpański), Nowak, Horoszkiewicz, Mójta - Kowalski, Deja Ż, Możdżeń, Kato (83. Jonkisz) - Demjan (80. Bartlewski), Szczepaniak



Więcej o:
Komentarze (7)
Cracovia - Podbeskidzie Bielsko-Biała. Powtórki z derbów
Zaloguj się
  • juventusiak87

    Oceniono 26 razy 22

    Brawo dla pasów. Zieliński na trenera sezon jak na razie.

  • Marcin Karwinski

    Oceniono 19 razy 17

    Panie Kowal obejrzyj Pan powtórkę (na C+ np.) i zobaczy Pan że absolutnie nie mogło być mowy o spalonym.

  • stachu.z.hezbollahu

    Oceniono 17 razy 15

    Jeszcze półtora roku temu Cracovia grała totalny antyfutbol, byle uciułać punkty i utrzymać się w lidze. Dziś to najskuteczniejsza drużyna ligi, grająca efektowną dla oka piłkę. Brawo trener Zieliński. Sobotni mecz w Gliwicach zapowiada się ciekawiej niż walka Kliczki z Fury'm.

  • bonaventurajankanty

    Oceniono 4 razy 4

    Kowal, jak nie wiesz czy był spalony to piszesz "prawdopodobnie", albo "możliwie", a nie, że BYŁ, kasujesz wierszówkę i idziesz na wódkę. Pozostaje sprostować.

  • hockib

    Oceniono 4 razy 4

    Panie "nieobiektywny dziennikarzu" Kowal, w C+ analizowano tę sytuację i przy drugiej bramce dla Pasów spalonego NIE BYŁO!!!

  • hwat

    Oceniono 2 razy 2

    Niech sobie Pan Kowal obejrzy powtórki a nie polega na komentarzu telewizyjnym niezwykle obiektywnego pana Żurawskiego. SPALONEGO NIE BYŁO!

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX