Sport.pl

Disco polo w szatni i wizyta u Macieja Maleńczuka. W Cracovii wojna na głosy

Przyłożyliśmy ucho pod piłkarską szatnię. Usłyszeliśmy ?Ona tańczy dla mnie?, ale były też głosy sprzeciwu. - Nie lubię podlaskich klimatów - mówi pomocnik Mateusz Cetnarski. - Disco polo to żadna ujma - odpowiada bramkarz Grzegorz Sandomierski.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Początek października, Jodłowa pod Tarnowem. Pod dom Macieja Maleńczuka zajeżdża delegacja z Cracovii. Inicjatorem wizyty jest Cetnarski, prywatnie perkusista amator. Piłkarz niesie płytę "Psychodancing", prosi o autograf. Szybko udaje się przełamać lody i kolejne godziny mijają w luźnej atmosferze. - Okazał się przemiłym młodym człowiekiem. I całkiem niegłupim. To on przypomniał mi o tym, że ta Cracovia w ogóle istnieje - wzrusza ramionami Maleńczuk.

Przedpremierowy pokaz domowy

Jeśli chodzi o muzykę, Cetnarski w Cracovii jest trochę z innego świata. Nawet nie próbuje ukrywać, że uszy go bolą od tego, co po meczach puszczają koledzy. Jest fanem zespołów alternatywnych, kolekcjonerem płyt winylowych, stałym bywalcem koncertów i przyjacielem kilku artystów. Z Pablopavo, wokalistą zespołu Vavamuffin, którego poznał podczas gry w GKS-ie Bełchatów, ostatnio obrzucał się uszczypliwościami na temat meczu Legia - Cracovia. We Wrocławiu perkusista Apteki pomógł mu wznowić naukę gry na tym instrumencie. Kiedy był piłkarzem Widzewa Łódź, dostał SMS od członka zespołu Hey: "Cześć, Mateusz, bilet na nasz koncert będzie na ciebie czekał w kasie. Zapraszamy".

Już w Krakowie sam zadzwonił do Maleńczuka i oznajmił, że chciałby go poznać. - Gdybym nie wiedział, że mieszka tam Maleńczuk, od razu zauważyłbym, że to dom muzyka. Instrumenty, teksty piosenek były porozrzucane po mieszkaniu. To fantastyczny człowiek. Minęło kilka minut, a on pyta, czy może coś zagrać. Bez problemu zaprezentował nam np. piosenkę, którą właśnie nagrał. Rewelacja! Zaprosił nas też do studia, zagrał na saksofonie, na gitarze... O Cracovii też trochę pogadaliśmy - opowiada 27-letni piłkarz.



Maleńczuk - poniekąd dzięki Cetnarskiemu - pojawił się ostatnio na meczu z Lechem Poznań i na żywo odśpiewał klubowy hymn (jest jego autorem). Wcześniej robił to wyjątkowo rzadko. - Dotąd bałem się przyjeżdżać na stadion, bo przynosiłem pecha - tłumaczy.

A Cetnarski dodaje, że jest otwarty na każdy rodzaj muzyki. Tylko "te podlaskie klimaty" mu nie odpowiadają. Czyli takie z piłkarskich szatni.

Ona tańczy dla mnie

Połowa sierpnia, Kielce. Po efektownym zwycięstwie 3:0 z Koroną piłkarze Cracovii świętują. "Tańcz, tańcz, tańcz, kiedy inni tańczą. I pij, pij, pij drinka z pomarańczą" - kilkadziesiąt metrów od drzwi szatni doskonale słychać, co śpiewają.

Zresztą dyskotekowe rytmy to po meczach standard nie tylko w Krakowie. Kiedy reprezentacja Polski awansowała na Euro 2016, internet podbijały filmy nagrywane tuż po decydującym meczu z Irlandią. Motywem przewodnim była piosenka "Ona tańczy dla mnie", przy której kadrowicze bawili się w szatni.

- Być może nie wszyscy otwarcie chcą o tym mówić, a ja powiem szczerze, że od czasu do czasu, a może nawet częściej, słucham piosenek disco polo. To żadna ujma - uważa Sandomierski.

26-letni bramkarz w Cracovii gra dopiero od czterech miesięcy, ale szybko stał się wodzirejem. Pochodzi z Białegostoku, które ma łatkę stolicy disco polo, więc nie miał wyboru. Ktoś w szatni krzyknął: "będziesz DJ-em!" i tak już zostało.

- Sam bardzo się do tego nie pchałem, ale od czasu do czasu ściągam nowe piosenki. Nie zamykam się tylko w disco polo, ale nie wszystkim dogodzę. Od razu zaznaczam, że "Cetnarowi" się to nie bardzo podoba, więc jestem atakowany na różne sposoby. Kiedy nie widzę, podpina do głośnika własny telefon, ale w kaszę nie daję sobie dmuchać - śmieje się bramkarz.

Cetnarski: - Chciałbym, by z jakiejś szatni wypłynął kiedyś utwór alternatywnego zespołu. Chciałbym, by te kapele dochodziły wyżej, by bez kłopotów utrzymywały się z grania. Nie oszukujmy się, w Polsce słucha się dużo popu, a mniej komercyjne utwory są rzadziej puszczane w radiu. Jestem tolerancyjny, nie mam do nikogo żalu, ale trochę mi tego szkoda.

W piątek w "Magazynie Krakowskim" wywiad z Maciejem Maleńczukiem.

Więcej o: