Sport.pl

Cracovia - Ruch Chorzów. Deniss Rakels: Musieliśmy dziś wygrać

Cracovia wreszcie przełamała złą passę i po raz pierwszy w tym sezonie zdobyła przy ul. Kałuży trzy punkty. - Gdyby się nie udało, nikt by nas nie zrozumiał, bo ile można nie wygrywać u siebie? - pyta Deniss Rakels, strzelec obu goli w meczu z Ruchem.
Krakowianie wygrali 2:1 - od początku spotkania przeważali, jeszcze przed przerwą zdobyli dwie bramki. - Założenia były takie, żeby od razu ruszyć na przeciwnika. Musieliśmy wygrać. W końcu przełamaliśmy się na własnym stadionie. Teraz zejdzie z nas ciśnienie i będzie tylko lepiej - przekonuje napastnik.

Rakels strzelił dwa gole, ale nie zgodził się, by nazywać go bohaterem spotkania. - Jest nim cała drużyna, bo wygraliśmy ważny mecz. W takich warunkach ciężko jest stwarzać sytuacje podbramkowe. Ale zwłaszcza w pierwszej połowie graliśmy bardzo dobrze, byliśmy lepsi we wszystkich elementach. W drugiej wyglądało to trochę gorzej, ale dowieźliśmy zwycięstwo do końca - podkreśla.

Obrońcy Ruchu mieli szczególnie dużo kłopotów, kiedy Cracovia atakowała skrzydłami. - Jesteśmy tam mocni. Mieliśmy grać do naszych ofensywnych zawodników i wyprowadzać akcje bokami - mówi Łotysz.

Rakels wrócił do składu po tym, jak przed tygodniem w Lubinie zabrakło go nawet w meczowej osiemnastce. - W ciągu pięciu dni rozegrałem 180 minut w kadrze, do tego doszła podróż, później nieudany mecz z Termaliką. Przed wyjazdem do Lubina dużo rozmawialiśmy z trenerem. Potem pomógł mi mecz w Pucharze Polski w Katowicach, bo znów poczułem smak gry - zaznacza napastnik.

Więcej o: