Sport.pl

Transferowa gorączka ominęła Cracovię

Kiedy w Gdańsku czy Poznaniu w pośpiechu dopinano ostatnie transfery, przy ul. Kałuży panowała cisza. - Po co dorzucać kogoś do dobrze funkcjonującego organizmu? - mówi Dariusz Pasieka, były trener Cracovii.

Chcesz więcej? Polub Kraków - Sport.pl

Klub mógł sobie pozwolić na spokój, bo przy Kałuży wciąż trwa przedłużony miesiąc miodowy trenera Jacka Zielińskiego. Odkąd objął zespół, krakowianie tylko raz przegrali i rozsiedli się na fotelu wicelidera ekstraklasy.

Dlatego zamiast nerwowych ruchów w Cracovii panuje dawno niewidziana stabilizacja. Przed rokiem latem ściągnięto do klubu aż ośmiu piłkarzy. Tym razem tylko czterech, w dodatku wszyscy już pod koniec czerwca trenowali pod okiem Zielińskiego. - To bardzo ważne, a w Polsce często niedoceniane. Każdy trener chciałby mieć taki komfort. Pewnie gdyby Cracovia gorzej rozpoczęła sezon, działacze wykonaliby jakieś ruchy. Ale teraz nie było potrzeby robienia transferów na siłę - podkreśla Pasieka.

Miejsce w pierwszej jedenastce z marszu wywalczyło sobie dwóch nowych piłkarzy - Jakub Wójcicki i Hubert Wołąkiewicz. Tego drugiego na boisku zabrakło tylko raz - z powodu kontuzji nie zagrał z Górnikiem Zabrze. W większości meczów był jednak zmieniany. - Widać, że nie jest jeszcze przygotowany do gry na pełnych obrotach przez 90 minut - uważa Krzysztof Przytuła, ekspert nc+.

Abonament na grę u trenera Zielińskiego ma Wójcicki. Były piłkarz Zawiszy Bydgoszcz opuścił tylko 25 minut, i to przez uraz. Sezon zaczął na skrzydle, potem został przesunięty na prawą obronę, a z Górnikiem z konieczności zagrał na lewej stronie defensywy. - Mieszkam w Bydgoszczy i od dłuższego czasu go obserwuję. Chwilę potrwa, zanim do końca wkomponuje się w zespół, ale to ciekawy piłkarz. Myślę, że jego przyszłość to gra na boku obrony. Jest wytrzymały, w miarę szybki. Jeśli trener Zieliński chce grać ofensywnymi bocznymi obrońcami, Wójcicki jest dobrym rozwiązaniem - analizuje Pasieka.

I Wójciki, i Wołąkiewicz to piłkarze uniwersalni. Ten drugi może grać na wszystkich pozycjach w obronie, a także jako defensywny pomocnik. Tymi dwoma transferami klub zabezpieczył więc kilka pozycji. - Obaj dają trenerowi spokój. Są ogranymi ligowcami i łatwo weszli do drużyny - mówi Przytuła.

Inaczej wygląda sytuacja dwóch pozostałych nabytków Cracovii. Mateusz Argasiński występuje w trzecioligowych rezerwach, a Grzegorz Sandomierski w pierwszej drużynie rozegrał tylko 45 minut w meczu Pucharu Polski z Dolcanem Ząbki. - Wrócił z zagranicy i miał w Zawiszy udaną rundę wiosenną. To wciąż perspektywiczny bramkarz, ale trudno mu wygrać rywalizację z Krzysztofem Pilarzem, który jest bardzo ważną postacią drużyny - zaznacza Pasieka.

Cracovii udało się dokonać ciekawych transferów, chociaż w klubie wciąż nie ma dyrektora sportowego, o którego dopominał się trener Zieliński. Nie udało się spełnić tylko jednego życzenia szkoleniowca - zatrudnić napastnika. - O skutecznych atakujących zawsze jest najtrudniej, bo kosztują więcej niż inni piłkarze. A ściąganie słabych nie ma sensu. Poza tym Cracovia zdobywa bramki, a funkcję podwieszonego napastnika pełnił choćby Marcin Budziński. Jacek Zieliński znalazł sposób na grę i oglądamy tego efekty - uważa Pasieka.

Komentarze (2)
Transferowa gorączka ominęła Cracovię
Zaloguj się
  • prawandowski

    Oceniono 8 razy 4

    Prezesie dałeś pan ciała i tyle! Ciekawe jak ten organizm będzie funkcjonował przy większej liczbie kontuzji i kartek?

  • grelg

    Oceniono 8 razy 2

    Nie ma napastnika, nie ma lewego obrońcy, ale jest dobrze... Taaaa

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX