Sport.pl

"Bartosz Kapustka ma cechy, by zostać wielkim piłkarzem" [WYWIAD]

- Bartek Kapustka jest na najlepszej drodze, by w ciągu dwóch lat stać się liczącym zawodnikiem reprezentacji Polski - uważa Wojciech Stawowy, były trener Cracovii.
Damian Gołąb: Bartosz Kapustka został powołany do kadry na najbliższe mecze w eliminacjach mistrzostw Europy. Zasłużył?

Wojciech Stawowy: Zdecydowanie tak. Wyróżnia się w ekstraklasie, choć jest piłkarzem bardzo młodym. Wiadomo, że trener Adam Nawałka nie powołuje go, by brał na siebie ciężar gry i był wiodącą postacią, ale żeby poznał kadrę od kuchni i dostał dodatkowy bodziec do rozwoju. Selekcjoner widzi w nim piłkarza, który niedługo będzie regularnie grał w reprezentacji.

Do tej pory Kapustka zagrał tylko jedno spotkanie w kadrze młodzieżowej Marcina Dorny.

- Kiedy piłkarz się wyróżnia, a jest jeszcze kadra "wyżej", z większą konkurencją i lepszymi piłkarzami, powinien do niej awansować. Treningi z lepszymi mogą mu tylko pomóc, Bartek będzie mógł wiele się nauczyć. Nie tylko na boisku, ale i poza nim.

Pan wprowadzał Kapustkę do pierwszego zespołu Cracovii. Po powołaniu do kadry woda sodowa nie uderzy mu do głowy?

- Nie boję się tego. To bardzo skromny chłopak. Ma jasno postawiony cel, chce się rozwijać. Chociaż jest bardzo młody, ma własne zdanie. Zdaje sobie sprawę, że to dopiero początek jego kariery i przed nim jeszcze dużo pracy.

Pamięta pan, jak trafił do Cracovii?

- W Tarnovii w czasie meczu juniorów wypatrzył go Piotr Górecki, obecny asystent trenera Jacka Zielińskiego. Jeździł go obserwować. Był przekonany, że to będzie świetny piłkarz i ściągnął do Cracovii. Z tym były spore problemy, bo chciało go kilka klubów. Interesowała się nim m.in. Wisła Kraków. Ale przekonaliśmy go do Cracovii, bo zaproponowaliśmy mu od razu treningi z pierwszą drużyną.

Od początku miał zadatki na reprezentanta Polski?

- Potencjał było u niego widać, ale do takich opinii zawsze trzeba podchodzić na chłodno. Przy odpowiednim treningu i podejściu rozwój piłkarza jest prawidłowy. Przyczynił się do tego trener Podoliński, u którego regularnie grał w lidze i zdobywał doświadczenie. Trener Zieliński też na niego stawia.

Kapustka zaczął sezon w pierwszym składzie, ale później wylądował na ławce rezerwowych. To mogło go zmobilizować, czy przeciwnie?

- Jeśli piłkarz chce zrobić karierę, musi być ambitny. Bartek jest. Nie może być zadowolony, że siedzi na ławce. Nie obrażał się, że nie gra w pierwszym składzie, tylko jeszcze mocniej pracował. Teraz gra regularnie, w dodatku bardzo dobrze. Powołanie do kadry nie zapewni mu miejsca w pierwszym zespole. Cały czas musi o nie walczyć.

Kapustka może zadebiutować już teraz?

- Ma duże szanse w meczu z Gibraltarem. Dobrze znam trenera Nawałkę i wiem, że lubi dawać szansę młodym, perspektywicznym zawodnikom. Na pewno priorytetem jest dla niego awans do mistrzostw Europy, ale patrzy też w przyszłość, buduje zaplecze kadry. Przy korzystnym rezultacie to będzie najlepszy moment na debiut. Mam nadzieję, że Bartek dostąpi takiego zaszczytu. Wróci do Krakowa i nadal mocno będzie stąpał po ziemi.

Kiedy Kapustka może zacząć regularnie grać w kadrze?

- Jeżeli będzie pilnował tego, co dostał w darze od Pana Boga i pracował na treningach, jest na najlepszej drodze, by w ciągu dwóch lat stać się liczącym zawodnikiem reprezentacji. Ma ku temu wszelkie predyspozycje. Ma też odpowiedni charakter. Może jego kariera potoczy się tak jak Roberta Lewandowskiego? Wiele zależy od determinacji. Bartek ma ją naprawdę na dobrym poziomie, a w dodatku jest bardzo skromny. A to ważne dla piłkarza.

Pamiętam sytuację sprzed lat - myślę, że Bartek to potwierdzi - kiedy odbyłem z nim długą, poważną rozmowę po jednym z treningów. Przepowiadałem mu, że będzie wielkim piłkarzem, pod warunkiem że będzie skromny i pracowity. Wierzę, że Bartek zachował sobie w pamięci te słowa.

Więcej o: