Sport.pl

Cracovia w Bielsku-Białej planuje napisać historię

Ostatni raz serię 12 meczów bez porażki na najwyższym szczeblu rozgrywek Cracovia miała w 1949 r. W sobotę, po 66 latach, ma szansę powtórzyć ten wynik. By tak się stało, musi zdobyć co najmniej punkt z Podbeskidziem (godz. 18).
Szalony okres zaczął się w Bydgoszczy od meczu z Zawiszą (24 kwietnia). Potem był GKS Bełchatów (dwukrotnie), Górnik Łęczna, znów Zawisza, Korona Kielce, Podbeskidzie, Ruch Chorzów, Piast Gliwice, a w nowym sezonie Lechia Gdańsk i Wisła. 11 meczów, z których Cracovia wygrała osiem, a trzy zremisowała.

W skali światowej to passa ciągle przeciętna, w skali krajowej całkiem niezła, ale w skali klubu - niezwykła. - Ostatnio chyba w drodze do ekstraklasy na początku XXI w. tak często wygrywaliśmy - zastanawia się Radosław Zawrotniak, polski szpadzista, kibic Cracovii, którego stosunki z ukochanym klubem były ostatnio mocno napięte. - Nie chodziłem na mecze, bo zanim Cracovia zaczęła wygrywać, miała kryzys. Pewnego razu strasznie się zdenerwowałam i na znak protestu przestałem przychodzić - przyznaje Zawrotniak, ale zapowiada, że najwyższa pora zerwać bojkot.

Kiedy Ogniwo biło się z Gwardią

On i inni kibice w końcu mogą poczuć, że idzie nowe, bo dotąd historia klubu rzadko była pisana tak dobrymi wynikami. Zdecydowanie częściej zdarzały się długie serie bez wygranej niż odwrotnie. Gdy dwa sezony temu drużyna prowadzona przez Wojciecha Stawowego wygrała cztery razy z rzędu, eksperci piali z zachwytu, ale za chwilę nastąpił równie spektakularny zjazd.

By odszukać dłuższą serię spotkań bez porażki w najwyższej klasie rozgrywek, trzeba cofnąć się do czasów, kiedy Polską rządził Bolesław Bierut, a Cracovia nazywała się Ogniwo Kraków i walczyła o mistrzostwo Polski z Gwardią Kraków (czyli Wisłą). Między 3 kwietnia a 28 sierpnia 1949 roku drużyna prowadzona przez Stanisława Malczyka zaliczyła sześć zwycięstw i sześć remisów.

Później dłuższe okresy bez przegranej się zdarzały, ale np. w III lidze (lata 2001-02, 14 meczów) albo klasie okręgowej (lata 1975-76, 20 meczów). Wcześniej była jeszcze seria z 1947 roku (14 spotkań plus dwa w 1948), ale to był sezon przejściowy po wojnie i trudno było uznać te rozgrywki najwyższym szczeblem ligowym.

Moc poszła w górę

Dziś terminarz przedłużeniu passy sprzyja - w sobotę krakowianie zagrają z Podbeskidziem, a za tydzień z Piastem Gliwice. Czyli drużynami, które występowały ostatnio w strefie spadkowej. - Nie ukrywam, że do Bielska jedziemy bez większych obaw. Mój zespół na tyle okrzepł, że w każdym kolejnym meczu gramy o trzy punkty. Niezależnie od tego, czy występujemy u siebie, czy na wyjeździe - mówi Jacek Zieliński, który w roli trenera Cracovii jeszcze nie przegrał.

Szkoleniowiec przed wyjazdem do Bielska przekonywał, że w jego drużynie "nic złego się nie dzieje". Od dłuższego czasu może wybierać z wszystkich zawodników, bo w zespole nie ma kontuzji.

Podbeskidzie jest w gorszej sytuacji, a o serii Cracovii na razie może tylko pomarzyć. Ma za sobą remis z Zagłębiem Lubin i wstydliwą porażkę z Legią w Warszawie aż 0:5. - Ale przegrać przy Łazienkowskiej to żaden dyshonor, a jak ktoś oglądał mecz, to widział, ile szans miało Podbeskidzie. Nasi rywale są więc podrażnieni, zranieni, a ciężko gra się z takim przeciwnikiem. Tyle że moc mentalna mojej drużyny w ciągu ostatnich tygodni poszła w górę, więc do Bielska jedziemy z dużymi nadziejami - zapewnia Zieliński.

Transmisja meczu w Canal+ Sport

Relacja na krakow.sport.pl

O co będzie walczyć Cracovia w tym sezonie?