Sport.pl

Grzegorz Mielcarski: Teraz w Cracovii jest mniej krzyku

- Cracovia gra w systemie 1-4-6-0, bo ciągle brakuje im napastnika. Ale styl jest - twierdzi ekspert Canal+. Zmiany są widoczne gołym okiem, ale najważniejszy test czeka działaczy.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas



Matematycznie Cracovia jeszcze może spaść z ekstraklasy, ale na taki scenariusz musiałby się złożyć splot nieprawdopodobnie nieszczęśliwych wydarzeń. Nie dość, że drużyna Jacka Zielińskiego musiałaby przegrać trzy pozostałe mecze, to jeszcze pechowo musiałyby ułożyć się wyniki spotkań rywali zza pleców. Cracovia ma bowiem siedem punktów przewagi nad strefą spadkową.

Dlatego o czarnym scenariuszu przy ul. Kałuży nikt nie wspomina. Są za to słowa uznania za grę i komplementy dla nowego trenera.

Więcej ojca

- Co tak naprawdę się zmieniło po przyjściu Zielińskiego? Może w zespole jest mniej krzyku. U Roberta Podolińskiego było widać twardą rękę i determinację. Zieliński ma bardziej ojcowskie spojrzenie, ale też potrafi się wściec. Doświadczenie odegrało kluczową rolę. Zmienił ustawienie, przede wszystkim jednak każdemu dał czystą kartkę. A piłkarze zdają sobie sprawę, że w razie spadku stracą wysokie kontrakty - przekonuje Grzegorz Mielcarski, były piłkarz, obecnie komentator.

Napastnik Deniss Rakels: - Cieszy to, że po przyjściu trenera co mecz zdobywamy co najmniej punkt. Chciałbym trzy ostatnie spotkania wygrać, ale najważniejsze, by ich nie przegrać. Spadek? Nawet sobie tego nie wyobrażam, bo my walczymy o dziewiąte miejsce.

W tej sytuacji działacze i trener myślami powinni wybiegać w przyszłość. Seria sześciu spotkań bez porażki robi wrażenie, ale mogłaby przesłonić obraz całego sezonu. Kilku piłkarzom kończą się kontrakty (także podstawowym), a wzmocnienia wydają się niezbędne.

- To nie wzięło się z kapelusza, że Cracovia gra w grupie spadkowej - przypominał Zieliński po piątkowym meczu z Koroną Kielce (1:1), jakby chciał ostudzić hurraoptymizm i udowodnić, że do dobrej passy podchodzi z zimną głową.

Ustawienie 1-4-6-0

Na razie jego pomysł na Cracovię zdaje egzamin. Zmienił ustawienie, znalazł optymalny skład i od trzech kolejek konsekwentnie stawia na tych samych piłkarzy - m.in. Rakelsa i Erika Jendriszka w roli skrzydłowych (wcześniej byli wystawiani w ataku) oraz Mateusza Cetnarskiego w środku boiska.

- Cracovii może brakuje jeszcze kogoś do ataku, ale jest jakiś styl. Można powiedzieć, że ten zespół gra w systemie 1-4-6-0. Niby jest napastnik, ale tylko pozornie wysunięty. Tak naprawdę nie jest to ani Marcin Budziński, ani Cetnarski - ocenia Mielcarski.

Teoretycznie można odnieść wrażenie, że krakowianie w końcu tworzą zespół z prawdziwego zdarzenia. Z drugiej strony braki ciągle są widoczne, a seria bez porażki nie potrwa wiecznie. Kadra niby jest szeroka, ale na ławce nie widać wielu piłkarzy, którzy mogliby od zaraz zwojować ekstraklasę. - Np. w ataku jest jeszcze Dariusz Zjawiński, ale mam co do niego wątpliwości. Może Cracovia mu nie leży, ale widać, że nie ma szybkości, odejścia na kilku metrach. Dzisiaj prawie każdy ligowy obrońca sobie z nim radzi - przyznaje Mielcarski.









Więcej o: