Sport.pl

Cracovia. Droga Damiana Dąbrowskiego z obiecującego piłkarza do przecinaka i z powrotem

Na pomocnika Cracovii znowu można liczyć. Poprawił się w niemal każdych statystykach i wygryzł ze składu utalentowanego nastolatka. - Może wiele dać zespołowi - mówi o Damianie Dąbrowskim ekspert.

Chcesz wiedzieć szybciej? Polub nas



Gdy tylko do pierwszego składu Cracovii trafił Bartosz Kapustka, to trudno było sobie bez niego wyobrazić środek pola krakowskiego zespołu. 19-latek grał nad wyraz rozważnie, piłkę prowadził pewnie, blisko siebie i rzadko ją tracił - oglądanie jego gry było prawdziwą przyjemnością. Dąbrowski pojawiał się na boisku, ale wtedy, gdy trener potrzebował kogoś myślącego bardziej o defensywie. W kilka miesięcy były pomocnik Zagłębia Lubin stał się z obiecującego piłkarza, a takim był zaraz po przyjściu do Cracovii, typowym ekstraklasowym przecinakiem.

Niewielu liczyło na to, że Dąbrowski tak szybko się obudzi przy nowym trenerze. Spodziewano się, że odpalić może Dariusz Zjawiński, podobnie Deleu czy Erik Jendriszek, ale dobra forma defensywnego pomocnika była już zaskoczeniem.

- To dziś ważny element zespołu. Gdy z przodu są Marcin Budziński, Mateusz Cetnarski, Jendriszek czy Deniss Rakels, to ktoś musi piłkę rozgrywać - mówi Grzegorz Mielcarski, ekspert nc+.

Rzeczywiście, Dąbrowski z przecinaka na powrót stał się zawodnikiem, na którego można liczyć. W ostatnich trzech meczach podawał średnio 77 razy (w całym sezonie: 72) z dokładnością 82 proc. (87 proc.). Miał też średnio dwa podania kluczowe na mecz (1,1) i aż siedem odbiorów na mecz (średnio w całym sezonie: pięć). W spotkaniu z Koroną Kielce zanotował aż 12 prób odbiorów. Tyle samo w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław miał chwalony za ten element gry piłkarz Lecha Poznań Karol Linetty.

- Potrafi się przepchnąć, podać, ma niezłe uderzenie. Sporo też pracuje w odbiorze. Może Cracovii dać wiele - dodaje Mielcarski.

Krakowianie rzeczywiście mają z Dąbrowskiego niemały pożytek, ale też i pewien mały problem - na jakiej pozycji wystawiać teraz Bartosza Kapustkę?





Więcej o: