Cracovia - Pogoń. Stadion Cracovii zamknięty

Za odpalanie rac i petard, które spowodowało przerwanie meczu Cracovia - Pogoń, Komisja Ligi zamknęła stadion w Krakowie, a na kiboli gości nałożyła zakaz wyjazdowy. Klub ze Szczecina tłumaczy ich zachowanie prowokacją i młodym wiekiem, a gospodarze milczą.
Przyjezdni rzucali na murawę oraz trybuny racami i petardami. Wcześniej krakowscy kibole rozwinęli płachtę przypominającą o zabójstwie sprzed 22 lat - nóż wbity w puszkę paprykarza szczecińskiego z herbem Pogoni i napisem Cracovia - Pogoń 1:0 (w maju 1993 roku po starciu bojówek obu klubów przed meczem Polska - Anglia w Chorzowie zginął 20-letni Andrzej Kujawa).

- Wcześniej [podczas meczu z Lechią Gdańsk w Wielką Sobotę 4 kwietnia] ci sami ludzie zaprezentowali oprawę upamiętniającą Jana Pawła II, a teraz chełpili się zabójstwem. Nie widzą w tym sprzeczności. Zarówno postać papieża, jak i zamordowanie chuligana innej drużyny to elementy kibolskiej symboliki i historii klubu - mówi dr hab. Przemysław Piotrowski, psycholog społeczny z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Komisja Ligi zamknęła stadion Cracovii na mecz z GKS-em Bełchatów, a na kolejny także trybunę D, gdzie wisiała wspomniana płachta (z zawieszeniem na 12 miesięcy). Klub zapłaci też 40 tys. zł (30 tys. plus 10 tys. odwieszonej kary z listopada), a kibice nie będą mogli pojechać na mecz do Szczecina. Pogoń została ukarana łącznie zakazem wyjazdowym na osiem spotkań, w tym na kolejny mecz w Krakowie przy ul. Kałuży.

- Kara dla Cracovii powinna być surowsza, a oprawą powinna się zająć prokuratura - uważa Jarosław Mroczek, prezes Pogoni, który w liście do Janusza Filipiaka, właściciela Cracovii, zażąda "podjęcia określonych działań, by nie dopuścić do podobnych zdarzeń w przyszłości". W komunikacie zarządu Pogoni jest mowa o "niepojętym przejawie agresji", "mowie nienawiści", "braku ludzkich odruchów" i "eskalacji zła w czystej postaci". "Przyśpiewki fetujące śmierć kibica Pogoni były przekroczeniem wszelkich barier oraz wyrazem absolutnego braku poszanowania godności człowieka" - czytamy.

O własnych kibolach, którzy przerwali mecz i również fetowali zabójstwo człowieka (zamordowanego przez kiboli Wisły Tomasza C., jednego z hersztów kiboli Cracovii), piszą z pobłażaniem: "Młodzi ludzie, którym zawsze trudniej radzić sobie z emocjami, powstrzymać reakcje na to, co dotyka ich do głębi". I ubolewają, że kibole "niestety poniosą karę wymierzoną przez Komisję Ligi", a przecież "zostali jawnie sprowokowani". Nie potępiają rzucania petardami i racami. "Mamy prawo przypuszczać, że [kibice] chcieli ich użyć jedynie do zaprezentowania oprawy meczowej. Tak się nie stało za sprawą zachowań kibiców Cracovii" - napisała Pogoń.

Spytaliśmy prezesa, dlaczego nie potępił zachowania kiboli swojego klubu. Usłyszeliśmy to samo co w komunikacie. - Wniesienie i odpalenie rac na stadionie jest naganne, ale nie ma nawet co porównywać go z haniebnym czynem kibiców Cracovii, którzy fetowali zbrodnię i grozili kolejnymi. Przyśpiewka szczecinian o zamordowanym Tomaszu C., pseudonim "Człowiek" to sprawa dużo mniejszej wagi - uważa Mroczek. Przekonuje, że race nie wylądowałyby na stadionie, gdyby nie prowokacja. - Oni tylko chcieli upamiętnić śmierć kolegi, a z odpalonych rac ułożyć krzyż. Wszędzie czytam, że nasi kibice założyli czarne stroje, by był problem z ich identyfikacją. A ja im wierzę, że chcieli tylko podkreślić żałobę - mówi Mroczek.

Szczecińscy chuligani złamali prawo jeszcze przed pojawieniem się w Krakowie. Pociąg specjalny, którym podróżowało około tysiąca kibiców, zatrzymał się na dworcu w Katowicach. - Ktoś rzucił petardą w policjanta, który został poważnie ranny w klatkę piersiową - mówi kom. Jacek Pytel, rzecznik katowickiej policji.

W poniedziałek chcieliśmy zapytać też Cracovię, dlaczego transparent został wniesiony na stadion i nie było żadnej reakcji klubu. Wiceprezes Jakub Tabisz najpierw obiecał rozmowę, potem jednak stwierdził, że ma dużo pracy. I że klub odwoła się od kar i wyda komunikat. We wtorek był nieuchwytny. To typowa reakcja krakowskiego klubu, który zawsze podkreśla, że "współpraca z kibicami układa się bardzo dobrze".