Sport.pl

Zamknięte drzwi Cracovii. Podoliński: Nie wiem, czemu kogoś dziwi, że to wprowadzam

Nie ma jeszcze fosy ani wieży strażniczej, ale baza przy ul. Wielickiej zamienia się w... twierdzę. - To normalne. We Włoszech ośrodki treningowe są jak bazy wojskowe - argumentuje trener Robert Podoliński.
Facebook? » | A może Twitter? »


Jeszcze kilka miesięcy temu na trening Cracovii mógł wejść każdy i nawet nie musiał się przedstawiać. Ówczesny trener Wojciech Stawowy wychodził z założenia, że jego drużyna i tak zawsze gra w ten sam sposób, więc nie ma czego ukrywać.

Poprzedni trenerzy Cracovii też rzadko zamykali drzwi. - Gdybym więc ja grał przeciwko Cracovii, to w takiej sytuacji ktoś z mojego sztabu pojawiłby się na treningu - twierdzi Podoliński.

- Gdzie mógłby się schować? - dopytujemy.

- Ośrodek jest otwarty, nawet w klubowej restauracji mógłby usiąść - odpowiada trener.

Niedawno Podoliński wprowadził więc własne porządki i zamyka treningi na cztery spusty. Kiedy jeden z dziennikarzy chciał nagrać sparing podczas zgrupowania w Turcji, stanowczo odmówił. - Dla mnie to oczywiste. We Włoszech mury przed boiskami treningowymi są wysokie jak w pilnie strzeżonych ośrodkach wojskowych. W Torino ochroniarze obserwowali balkony pobliskich domów, by mieć pewność, że nikt nie podgląda. Gdyby np. na trening Legii ktoś próbował ot tak wejść, to zostałby rozstrzelany z budki strażniczej (śmiech). W Lechu czy Wiśle jest to samo... Nie wiem, czemu kogoś dziwi, że wprowadzam to do Cracovii? - pyta Podoliński.

Niektórzy trenerzy lubią się odcinać od świata, inni twierdzą, że to nie jest konieczne. Maciej Skorża, kiedy prowadził Wisłę, zlecił zamontowanie siatki wokół boiska. Podobnie zachował się Josep Guardiola, kiedy tylko objął Bayern Monachium. Stwierdził, że jego zajęcia da się podglądać z pobliskich wzgórz, więc odgrodził boisko wysokim płotem.

Jeszcze w ubiegłym sezonie wystarczyło przyjść na ostatni przed meczem trening Cracovii, by z 90-procentową precyzją wytypować wyjściową jedenastkę, bo wszystko było widać jak na dłoni. Dziś Podoliński za wszelką cenę próbuje zakrywać karty.

Czy to naprawdę tak cenne informacje? - Załóżmy, że gramy z Koroną i zamiast Golańskiego wchodzi 16-latek. Czy nie zmieniłby pan ustawienia, przerzucił ciężaru na lewą stronę i skupił na młodym chłopaku? Najlepsze będzie porównanie do boksu: warto wiedzieć, że rywal ma zwichnięty bark, i atakować od tej strony - odpowiada Podoliński.

Marcin Broniszewski, były asystent selekcjonera reprezentacji Polski, opowiadał niedawno w "Wyborczej", jak rozpracowywał Greków - po cichu załatwiał bilety na mecze i przed Euro 2012 nawet zamieszkał w tym samym hotelu. Wiedział dzięki temu, kto jest duszą towarzystwa, a kto samotnikiem.

Z kolei trener Michał Probierz czasami dzwoni do znajomych dziennikarzy, by się dowiedzieć, co słychać w drużynie najbliższego rywala. Obecnych na treningu kamerzystów prosi natomiast o wyłączenie nagrywania, kiedy jego piłkarze pracują nad taktyką.

Podoliński przekonuje, że w przeszłości zdarzało mu się odgrywać rolę szpiega, który z ukrycia podgląda trening rywali, a potem przekazuje informacje szefom. Jakie konkretnie drużyny obserwował, nie chce zdradzić. - Tak wygląda ta praca. Może pan się śmiać, ale dla mnie to walka o punkty. Niby dlaczego kiedyś wysłannicy Jagiellonii zza płotu nagrywali nasz trening? Przecież na zajęcia Cracovii do niedawna mógłby wjechać peleton kolarzy, a ja na to się nie godzę - mówi Podoliński.

Prof. Janusz Filipiak nie powtórzy błędów? [WYWIAD]


Ze Śląskiem Wrocław Cracovia...
Komentarze (4)
Zamknięte drzwi Cracovii. Podoliński: Nie wiem, czemu kogoś dziwi, że to wprowadzam
Zaloguj się
  • bonaventurajankanty

    Oceniono 5 razy 3

    Myślę, że to dobry pretekst by ilustrować newsy o Cracovii zdjęciami sprzed kilkunastu miesięcy. Niech mają. Za karę.

  • boxtypy

    Oceniono 3 razy 1

    "W Torino ochroniarze obserwowali balkony pobliskich domów, by mieć pewność, że nikt nie podgląda" - strzelali jak ktos wyszedl na swoj balkon, czy co robili?

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX