Hat trick prosto z kalosza. "Budziński chyba podpisał kontrakt ze Stomilem?"

Prezes Janusz Filipiak rozlewał szampana, trener Robert Podoliński żartował na lewo i prawo, a Marcin Budziński w kaloszach strzelił rezerwom trzy gole.
Facebook? » | A może Twitter? »


Tradycja meczu 1 stycznia w wykonaniu piłkarzy Cracovii sięga lat 20. XX wieku. Zanim piłkarze zaczęli, prezes klubu Janusz Filipiak rozlał szampana i życzył wszystkim szczęścia w 2015 roku. W Treningu Noworocznym zabrakło jedynie zagranicznych graczy, a Adam Marciniak oglądał zmagania kolegów z ławki. - Traktujemy go jako obcokrajowca - żartował trener.

Ostatnio utarło się, że ten, kto pierwszy strzeli bramkę, szybko odjedzie z klubu, a jego kariera zacznie toczyć się po równi pochyłej. Tym razem padło na Mateusza Żytkę, który na dodatek trafił do własnej bramki. Była godzina 12.06.

- Nie wierzę w przesądy. Jakiś samobój w tym meczu był, bo ktoś mi o tym mówił, ale o tym pamiętają tylko najstarsi górale i dinozaury - śmiał się obrońca. - Ten mecz to przede wszystkim dobra zabawa. Kibice się bawią, my się bawimy. Nie traktujemy tego tak poważnie, by po spotkaniu decydować co dalej.

Po tej bramce do głosu doszli piłkarze trenera Roberta Podolińskiego. Wyrównał i dał prowadzenie Marcin Budziński, który zagrał w... kaloszach. Po golu Dariusza Zjawińskiego było 3:1, ale rezerwy zdołały wyrównać. Jednak tuż przed końcem mecz rozstrzygnął oczywiście Budziński. - Już teraz jest w ligowej formie - śmiał się Podoliński. - Buty? Podpisał kontrakt chyba ze Stomilem i będzie u nich grał. Zresztą idealnie nadawały się na stan murawy.

Pomocnik Cracovii już rok temu wystąpił w obuwiu mało piłkarskim. - Wtedy dostałem od Łukasza Barcika [były masażysta Cracovii - przyp. red.] pantofle z korkami i pomyślałem, że trzeba taką tradycję podtrzymać. Mówię mu, że mam kalosze i poprosiłem, by przerobił na takie, w których da się grać w piłkę. Przemalował je na taki kolor, że chyba oślepiłem bramkarza przy rzucie karnym. Jeśli mnie dopuszczą, to będę grał cały sezon w tych butach. Choć trzeba przyznać, że są niewygodne - mówił Budziński.

W poniedziałek piłkarze Cracovii rozpoczną treningi już na poważnie. Na pierwszych zajęciach nie ma się co spodziewać nowych twarzy, ale mają się pojawić już wkrótce - jeszcze przed obozem w Uniejowie. Być może jedną z nich będzie Przemysław Tytko z Korony, która jest blisko upadłości, po tym jak z finansowania wycofał się urząd miasta w Kielcach. - Ma ważny kontrakt do czerwca i trzeba za niego zapłacić. To jeden z lepszych napastników w naszej lidze, który nadal będzie się rozwijał - podkreśla Podoliński i zapewnia, że poza Bartłomiejem Dudzicem i Matko Perdijiciem nikt nie odejdzie z zespołu. - Mamy wąską kadrę i nie zamierzamy już nikogo się pozbywać. Sytuacja w trakcie sezonu nie była różowa. Dużo piłkarzy odeszło: Steblecki, Nowak. Horoszkiewicz czy Wawrzynkiewicz. To ubytki, które w pewnym sensie uniemożliwiają normalne trenowanie.

Cracovia - Cracovia II 4:3

Gole: Budziński (15., 18., 38.), Zjawiński (29.) - Żytko (5., samobójcza), Kuligowski (31.), Szewczyk (34.)

Cracovia: Pilarz - Jaroszyński, Polczak, Żytko - Zejdler, Mrozik, Szeliga, Cetnarski, Rymaniak, Budziński - Kita oraz Stępniowski, Wilk, Dąbrowski, Kapustka, Wdowiak, Zjawiński, Nykiel, Ceglarz.

Cracovia II: Drzewiecki - Słoniak, Kuligowski, Bartosz, Moskal, Szymczak, Panek, Krasuski, Kłusek, Szewczyk, Kotwica oraz Czernecki, Dudek, Piekarski, Poznański, Jeż, Gala, Dobosz, Kiebzak.

Prof. Janusz Filipiak nie powtórzy błędów? [WYWIAD]


Więcej o: