Sport.pl

Trening noworoczny Cracovii. Mateusz Żytko nie wierzy w przesądy

- Ten mecz to przede wszystkim dobra zabawa. Kibice się bawią, my się bawimy. Nie traktujemy tego tak poważnie, by po meczu decydować, co będzie dalej - mówi defensor Cracovii.
Dokładnie o 12.06 pierwszą bramkę w Treningu Noworocznym strzelił obrońca pierwszej drużyny. Kłopot w tym, że było to trafienie do... własnej siatki. Co w takim razie zrobić z przesądem, że strzelec pierwszego gola w roku będzie miał pecha i odejdzie z klubu? - Postanowiłem zdjąć presję z obydwu drużyn i strzelić do własnej. Muszę podziękować Krzysiowi Szewczykowi, że tak skiksował - śmiał się Żytko. - Czy to będzie dobra wróżba? Oby tak było, okaże się to w przyszłości. Nie wierzę w przesądy, bo to przynosi pecha. Jakiś samobój w takim meczu był, bo ktoś mi o tym mówił, ale o tym pamiętają tylko najstarsi górale i dinozaury.

Obrońca przyznaje, że dużej wagi do noworocznego starcia nie przykłada. - Ten mecz to przede wszystkim dobra zabawa. Kibice się bawią, my się bawimy. Nie traktujemy tego tak poważnie, by po meczu decydować, co będzie dalej - tłumaczy.

Wesoła atmosfera towarzyszyła spotkaniu. - To było trochę przedłużenie balu sylwestrowego. Wszyscy dobrze się bawili, część tutaj, na Cracovii, więc nie mieliśmy daleko. To było dla nas przewietrzenie głowy - mówi.

Już w poniedziałek piłkarze Cracovii spotkają się na pierwszym treningu przygotowawczym do rundy wiosennej, w której mają awansować do pierwszej ósemki. - Poprzedni sezon i runda jesienna mogły być lepsze. Jak teraz będzie, to zobaczymy. Wszystko w naszych nogach i głowach - ocenia Żytko.

Pierwsze mecze ekstraklasy rozegrane będą w połowie lutego. To daje ponad miesiąc na przygotowania, tyle samo ile latem. - Czy będzie lżej? W zimie w Polsce bardzo ciężko się pracuje - mówi zawodnik.

Pierwszą część przygotowań krakowianie spędzą w Krakowie i Uniejowie, a później polecą na zgrupowanie do Turcji. - Drużyny, które mają pieniądze, to korzystają na tym i jadą do cieplejszych krajów. W Polsce pogoda nie sprzyja do grania w piłkę. Można ćwiczyć na sztucznych murawach, ale to nie jest dobre dla piłkarzy - tłumaczy Żytko.

Pieniędzmi nie grzeszy Korona Kielce, która straciła miejską dotację i niebawem ogłosi upadłość. Czy to oznacza, że Cracovia nie musi już się martwić o utrzymanie? - Po pierwsze, pieniądze nie grają. Nikt na to nie będzie patrzył. Jest grupa drużyn, które chcą awansować ze spadkowej grupy i walka będzie bardzo ostra - kończy obrońca.

Więcej o: