Tradycja z piłką przy nodze, czyli trening noworoczny Cracovii

To nie jest trening jak każdy inny, a raczej święto dla kibiców i okazja, by... przedłużyć bal sylwestrowy. W Nowy Rok pierwsza drużyna Cracovii jak zwykle zagra z drugą.
- Oszczędzajcie się podczas zabawy sylwestrowej, byście mogli przyjść na mecz - śmieje się obrońca Mateusz Żytko przed kamerą klubowej telewizji.

Zdarzało się, że kibice na stadion przychodzili prosto z balu, a piłkarze pojawiali się w mocno zabawowych nastrojach. Np. w ubiegłym roku pomocnik Marcin Budziński zagrał w lakierkach z dokręconymi korkami. I strzelił jedną z bramek!

Jak na tradycję przystało, Trening Noworoczny ma swoje legendy. Według jednej z nich na zdobywcy pierwszego gola ciąży klątwa noworoczna. Skoro strzelił, znaczy, że w ciągu 12 miesięcy odejdzie z Cracovii. Tak było m.in. z Marcinem Bojarskim, Piotrem Gizą czy Dariuszem Pawlusińskim. - Czy pójdę na trening prosto z sylwestra? Nie no, odpocząć trzeba przed każdym meczem - uśmiecha się obrońca Paweł Jaroszyński, który klątwy się nie boi.

Pierwszy raz w Treningu Noworocznym weźmie udział m.in. trener Robert Podoliński. Jego podopieczni po meczu będą mieli jeszcze kilka dni wolnego, a do pracy wrócą 5 stycznia.

Wstęp na trening oczywiście jest darmowy, ale w punkcie obsługi kibica przy stadionie trzeba odebrać specjalny bilet. Pierwszy gwizdek tradycyjnie o godz. 12.

Wspomnienia z treningów - Tomasz Siemieniec

- Podczas jednego z meczów ktoś nam podmienił bidony z napojami i pierwszy z chłopaków, który chciał uzupełnić płyny, miał bardzo zaskoczoną minę, bo w bidonie było... piwo. Nie wiem do dzisiaj, kto nam sprawił takiego psikusa, czy trener, a może kibic, ale śmiechu było sporo - opowiada Tomasz Siemieniec, kierownik Cracovii, na oficjalnej stronie klubu.

Siemieniec to były obrońca krakowskiego klubu. Po raz pierwszy w treningu noworocznym zagrał w 1991 roku. - Razem z kolegami z drużyny juniorów wystąpiliśmy jako rezerwy. Byliśmy jeszcze młodzikami, a przeciwko nam stanęli dojrzali zawodnicy. Był to w ogóle mój pierwszy poważny mecz. Poważny, bo pomimo że trening noworoczny ma charakter zabawowy, to wtedy graliśmy nadzwyczaj serio i twardo. My, drużyna juniorków, chcieliśmy się bardzo pokazać, a zawodnicy pierwszej drużyny zamierzali pokazać nam miejsce w szyku. To było jedno z najbardziej zaciętych i na poważnie granych spotkań noworocznych, jakie pamiętam - wspomina Siemieniec.



Tomasz Moskała

- Mówiło się, że autor pierwszej bramki będzie miał pecha przez kolejne 12 miesięcy i niektórzy piłkarze rzeczywiście nie chcieli jej zdobyć. Nigdy nie miałem z tym problemu, a tamten rok był dla mnie całkiem udany. Zawsze chciałem trafić, bo przejście do historii tak zasłużonego klubu to bardzo przyjemne uczucie. Większość moich kolegów uważała podobnie. Wtedy aura - podobnie jak teraz - była bardziej wiosenna niż zimowa. Nigdy nie zdarzyło mi się grać w śniegu po kostki. Bywało biało, ale organizatorzy zawsze odśnieżali murawę - wspomina piłkarz, który dla drużyny z ul. Kałuży rozegrał 131 spotkań w ekstraklasie i strzelił 19 bramek.

Trening noworoczny to wielkie wydarzenie. Jego historia sięga lat 20. ubiegłego wieku. - Tradycję należy szanować, bo to znacznie więcej niż zwykły mecz. To nie tak, że ktoś wymyślił sobie kilka lat temu, że przyjdziemy i zagramy. Wartość noworocznego spotkania jest ogromna, ale to przede wszystkim dobra zabawa dla grających, a także tych, którzy siedzą na trybunach. Nikt nie wyobraża sobie, by 1 stycznia piłkarze i kibice Cracovii nie pojawili się na stadionie - uważa Moskała.

Aleksander Kobyliński, autor poprzedniego hymnu Cracovii.

- Mieszkam 200 metrów od stadionu, więc treningów noworocznych nie opuszczałem nigdy, niezależnie od tego, czy było to w IV lidze, czy ekstraklasie. W końcu jaki trening noworoczny, taka cała runda. Nawet kiedy sylwestra z zespołem spędzałem w Piwnicznej czy Krynicy, to na godz. 12 wracałem - zapewnia Kobyliński. - Pamiętam treningi, podczas których piłki nie było widać, bo tyle śniegu zalegało. Zawsze wypijaliśmy też lampkę szampana za zdrowie zwycięskiej drużyny, ale teraz alkoholu na stadion już chyba nie można wnosić.