Jak obecny trener GKS polecał Roberta Podolińskiego do klubu z Bełchatowa

Robert Podoliński poprowadzi w sobotę Cracovię przeciwko GKS-owi Bełchatów Kamila Kieresia. Dwa lata temu trenerzy mogli zostać współpracownikami, bo szkoleniowiec Cracovii był kandydatem, by poprowadzić GKS,
Facebook? » | A może Twitter? »


Pod koniec września 2012 r. w bełchatowskim klubie panowała grobowa atmosfera. Zespół trenera Kieresia przegrał pięć pierwszych meczów i był na dnie tabeli. Szkoleniowiec pożegnał się z posadą, ale definitywnie nie rozstał się z klubem - został dyrektorem sportowym.

W górniczym klubie z ul. Sportowej rozpoczęli poszukiwania nowego trenera, który miał szybko sprawić, by drużyna wróciła na właściwe tory. W szerokim gronie kandydatów na następcę Kieresia był m.in. Podoliński.

- Byłem w Bełchatowie na rozmowie o pracę. Zostałem polecony przez Kieresia - wspomina trener Cracovii.

Szkoleniowcy bardzo dobrze się znają. Razem kończyli kursy UEFA A i UEFA Pro, w trakcie których się zaprzyjaźnili. - Prezes Marcin Szymczyk zapytał mnie o opinię. Potem już nie ingerowałem w jego decyzje i nie miałem wpływu na dalsze wydarzenia w klubie - podkreśla Kiereś.

Ostatecznie pracujący wtedy w Dolcanie Ząbki Podoliński nie dostał pracy w ekstraklasie, podobnie jak pozostali kandydaci z zewnątrz. Drużynę objął Jan Złomańczuk, który był wcześniej asystentem trenera Kieresia.

Wyniki GKS-u nie uległy jednak znaczącej poprawie. Wkrótce Kiereś ponownie został trenerem pierwszej drużyny. Bełchatowianom nie udało się jednak utrzymać w ekstraklasie, ale mieli szanse do ostatniej kolejki. Eksperci chwalili GKS za dobrą grę w drugiej części sezonu. Mimo spadku Kiereś został obdarzony przez klub zaufaniem i zbudował drużynę, która pewnie wywalczyła awans.

Dziś Bełchatów jest czwarty w tabeli i ma najlepszą defensywę. Podoliński - choć trochę później - też dostał szansę w ekstraklasie.

- Jest świetnym szkoleniowcem, otwartym na nowe możliwości w piłce, jakie daje nauka. Jego atutem jest przede wszystkim długofalowa wizja pracy. Jak ma czas, to potrafi zbudować dobry zespół według własnej koncepcji. Udowodnił to, pracując w Ząbkach, bo w I lidze grało mi się przeciwko Dolcanowi bardzo trudno.

Cracovia zmierzyła się z Bełchatowem w przedsezonowym sparingu i przegrała 1:2. W lidze dużo lepiej także radzi sobie beniaminek, bo krakowianie punkty zdobywają głównie u siebie. Z wyjazdu jeszcze nie przywieźli kompletu. - Nastawiamy się na ciężki bój i nie patrzymy na to, że Cracovia jeszcze nie wygrała na boisku rywala. Miała kilka problemów, ale widać, że wyciąga z nich wnioski i zaczyna wychodzić z opresji - uważa Kiereś.

W Bełchatowie nie pojawi się dobrze tam znany Dawid Nowak, który spędził w GKS-ie siedem lat. Niedawno wykryto w jego organizmie niedozwolone środki i tymczasowo został zawieszony przez Komisję Dyscyplinarną PZPN-u.

- Po ludzku szkoda mi Dawida. Świetnie go znam i wiem, jaki to wielki talent. Problemy zdrowotne były przyczyną zahamowania rozwoju jego kariery, a teraz sprawa z dopingiem. Nie znam szczegółów, więc nie będę oceniał. Mam jednak nadzieję, że jakoś to sobie jeszcze poukłada i wróci na boisko - kończy Kiereś.

Cracovia z GKS-em Bełchatów