Sport.pl

Atak wywrócony do góry nogami. Cracovia wygrała z Zawiszą Bydgoszcz!

Kto by pomyślał, że Przemysław Kita i Deniss Rakels będą decydowali o sile ofensywnej Cracovii? A skazywany na ławkę rezerwowych Łotysz dał jej zwycięstwo z Zawiszą Bydgoszcz!
Facebook? » | A może Twitter? »


Plan był inny, ale wszystkie przewidywania wzięły w łeb. Tak naprawdę w ataku Cracovii w kilka tygodni wszystko zdążyło się wywrócić do góry nogami. Zanim rozgrywki się zaczęły, eksperci w Dawidzie Nowaku i Dariuszu Zjawińskim widzieli duet, jakiego drużyna nie miała od lat. Efekt? Dziś jeden jest zawieszony za stosowanie dopingu, a drugi w ekstraklasie nawet nie strzelił jeszcze gola.

Zamiast tego Rakels, który w ubiegłym sezonie głównie irytował kibiców, nagle stał się najważniejszym napastnikiem w drużynie. Kita też mógł liczyć głównie na rolę dżokera. Przez 13 kolejek 21-letni napastnik zdążył rozegrać łącznie 89 min w ekstraklasie, aż w końcu został rzucony na głębszą wodę. Mógł zdobyć bramkę, ale po idealnym podaniu Marcina Budzińskiego trafił w boczną siatkę.

Co innego Rakels, który w 56. min. nie pomylił się i dał Cracovii zwycięstwo. Łotysz może być dumny, bo jeszcze kilka miesięcy temu jego przyszłość w Cracovii wisiała na włosku. Był niechciany, a stał się potrzebny. Może nie zachwyca, ale pracuje za dwóch. Ostatnio regularnie zostaje po treningach i... w samotności ćwiczy strzały na pustą bramkę. Jest coraz lepiej, choć do perfekcji brakuje jeszcze sporo. Najlepszy przykład: w niedzielę powinien zdobyć dwa gole - kilka minut po strzelonym golu nie wykorzystał kolejnej sytuacji sam na sam.

Dobre sytuacje marnowali też m.in. Mateusz Żytko czy Boubacar Dialiba i równie dobrze Cracovia mogła przegrać. - Musimy zagrać na zero z tyłu, bo z przodu na pewno coś wpadnie - mówił przed meczem bramkarz Krzysztof Pilarz. Nie pomylił się, chociaż można było odnieść wrażenie, że obrońcy jego drużyny robią wszystko, by Zawisza jednak zdobył gola. Mogą dziękować wszystkim wokoło: przede wszystkim nieporadnym napastnikom rywali, którzy nie potrafili skorzystać z ich prezentów (dwa razy w doskonałej sytuacji pogubił się Luis Carlos).

Jeszcze większe słowa uznania należą się jednak Pilarzowi, który na początku meczu w takim stylu wybronił strzał Vahana Gevorgyana, że koledzy powinni go nosić na rękach. W innych sytuacjach też był bezbłędny.

Więcej o: