Andrzej Niedzielan o wiecznych problemach Cracovii: Może kukłę trzeba spalić?

PRZEGLĄD PRASY. - W Cracovii od lat jest to samo. Może trzeba poświęcić ten stadion albo spalić jakąś kukłę? - pyta w "Dzienniku Polskim" Andrzej Niedzielan, były napastnik drużyny z Krakowa.
Facebook? » | A może Twitter? »


Niedzielan wspomina przygodę z Cracovią. Grał tu w rundzie jesiennej sezonu 2011/12. Twierdzi, że ciążyła na nim wtedy duża presja. I dodaje, że z Januszem Filipiakiem, właścicielem klubu, rozstał się "po dżentelmeńsku". Pół roku po jego odejściu zespół spadł jednak z ligi.

- Ze mną w składzie też prawdopodobnie byśmy spadli, bo słabo graliśmy i tyle. Nie było pomysłu na grę, wykonawców. Kiepsko się prezentowaliśmy. To był poziom beznadziejny, nie ma co ukrywać - przyznaje Niedzielan.

Pytany o to, co jest głównym problemem Cracovii, nie umie jednoznacznie odpowiedzieć. Przekonuje jednak, że w polskich klubach zbyt często zmieniają się trenerzy.

- Jeśli już wybieramy trenera, to mu zaufajmy na dwa lata, by mógł coś zbudować. A w Cracovii od lat jest to samo. Może trzeba poświęcić ten stadion albo spalić jakąś kukłę? Coś jest, że w tym fajnym, zasłużonym klubie coś nie gra. Nie jestem mądry w tym temacie. Na pewno trzeba zaufać odpowiednim ludziom, dać im trochę spokoju. Praca pod wiecznym napięciem i ze stresem nie jest dobra, nie przynosi efektów - podkreśla były reprezentant Polski.