Cracovii zwycięska droga A4

Dolny Śląsk dla krakowian bywa szczęśliwy. Kojarzy im się z awansami i utrzymaniem w ekstraklasie. W niedzielę zagrają we Wrocławiu ze Śląskiem (godz. 15.30, relacja na krakow.sport.pl).
Facebook? » | A może Twitter? »


Z Krakowa można tam dotrzeć w niecałe trzy godziny. Nie tylko dlatego podróże autostradą A4 w kierunku Wrocławia dla piłkarzy Cracovii nie są drogą przez mękę. - Tamte strony faktycznie są dla nas szczęśliwe. Wygrywaliśmy w Legnicy, Lubinie, Wrocławiu... Do tego droga nie jest długa i męcząca, a dla piłkarzy to też ważne - śmieje się wrocławianin Mateusz Żytko.

26 czerwca 2004 r. Dolny Śląsk przyniósł Cracovii szczęście po raz pierwszy. W barażach o awans do ekstraklasy wygrała z Górnikiem Polkowice i po 20 latach przerwy wróciła na najwyższy szczebel rozgrywek. Żytko, choć wtedy jeszcze ani myślał o przenosinach do Krakowa, był na trybunach. Występował wówczas w Zagłębiu Lubin, które też wywalczyło awans. - Wiedziałem, że będzie pogrom, bo Cracovia grała dobrą piłkę - wspomina.

8 czerwca 2013 r. Cracovia znów awansowała do ekstraklasy, choć drżała o to do końca. Piłkarze Wojciecha Stawowego w Legnicy, oczywiście na Dolnym Śląsku, pokonali Miedź, a potem pojechali na krakowski Rynek, by świętować. - Każdy normalny człowiek po takim sukcesie jest szczęśliwy. To okazja, by się powygłupiać, napić alkoholu... Kto widział nas na Rynku podczas fety, może się chyba domyślić, co się działo w autobusie - opowiada Żytko.

18 maja 2014 r. Z nowym trenerem Mirosławem Hajdą Cracovia pokonała, rzecz jasna na Dolnym Śląsku, Zagłębie Lubin i oddaliła widmo spadku z ligi. - Akurat wtedy wielkiego świętowania nie było, bo co to za sukces, skoro mierzyliśmy wyżej. Trener uczulał nas, że zostały jeszcze trzy kolejki, choć utrzymanie było prawie pewne - mówi Żytko.

Na Dolnym Śląsku, właśnie we Wrocławiu, Cracovia odniosła najwyższe zwycięstwo w ubiegłym sezonie. 3:0 to może nie spektakularny wynik, ale wyższego nie było. By niedzielny mecz przeszedł do historii, krakowianie musieliby zdobyć jeszcze więcej goli, a o to łatwo nie będzie.

- Czeka nas mecz z bardzo wymagającym rywalem. Śląsk to dwa różne zespoły - u siebie i na wyjeździe. Poza Wrocławiem to tylko cień, u siebie są groźniejsi - przestrzega trener Robert Podoliński.

Zadanie będzie utrudnione, bo nie zagra Boubacar Dialiba, który znów ma problemy z mięśniem czworogłowym. Trener liczy, że do gry wróci za to Dawid Nowak. 30-letni napastnik dopiero kilka dni temu wrócił do treningów po urazie kolana. Nie wiadomo, czy na boisku pojawi się Miroslav Covilo, który podczas czwartkowej konferencji prasowej został przedstawiony jako nowy piłkarz Cracovii. - Jeżeli znajdę się w pierwszej jedenastce, to dam z siebie jak najwięcej - zapewnia 28-letni defensywny pomocnik.

W Śląsku najprawdopodobniej zadebiutuje natomiast pomocnik Krzysztof Danielewicz, który po ubiegłym sezonie odszedł z Cracovii.

Żytko: - Jeśli wygramy, droga powrotna znów będzie wesoła, ale o wariowaniu nie ma mowy. Z małych sukcesów trzeba cieszyć się z kulturą, to nie czas na wielkie świętowanie.

Które krakowskie drużyny awansują do grupy mistrzowskiej?