Cracovia - Legia Warszawa. Kopciuszek chce urządzić bal

Cracovia w sobotę (godz. 20.30) podejmuje Legię i chce wygrać. Mimo że za mistrzami Polski przemawia wszystko: skład, pieniądze, wyniki...
Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl »

Jak różne są cele obu drużyn, widać ostatnio gołym okiem. I słychać. W Cracovii o meczu z Legią mówiło się na okrągło przez cały tydzień. Już po poniedziałkowej porażce w Zabrzu z Górnikiem piłkarze wybiegali myślami do soboty. - Pierwszą połowę przespaliśmy. Teraz będziemy musieli zagrać 90, a nie tylko 45 min - mówił obrońca Adam Marciniak.

Tymczasem w Warszawie do wczoraj nikt nawet nie zająknął się o wyjeździe do Krakowa, bo dużo ważniejsze są eliminacje do Ligi Mistrzów. W środę warszawianie wysłali pod Wawel sygnał ostrzegawczy. Choć nie rzucili na kolana, to w Irlandii wygrali z St. Patrick's aż 5:0.

- Te pięć bramek to problem Irlandczyków nie nasz. Bo co mamy zrobić? Może popłaczmy się, usiądźmy w szatni i nie wychodźmy na boisko - ironizuje Robert Podoliński, trener Cracovii. - Pamiętajmy tylko, że to jest ta sama Legia, która w pierwszej kolejce przegrała z GKS-em Bełchatów (0:1) - dodaje.

Gdyby o wszystkim decydowała teoria i statystyka, to krakowianie faktycznie nie mieliby po co wychodzić na boisko. Bilans bezpośrednich spotkań? Z 18 rozegranych w ekstraklasie w XXI w., Cracovia z Legią wygrała... raz, i to prawie 10 lat temu. Bezlitosne są też dane finansowe. Według raportu firmy E&Y roczne przychody Legii wzrosły ostatnio do 114 mln zł, podczas gdy Cracovii wynoszą 21,4 mln zł. Wartość piłkarzy? Branżowy portal Transfermarkt.de wycenia, że wszyscy zawodnicy klubu ze stolicy są warci 21,5 mln euro, a Cracovii niecałe 6 mln.

Przy Legii większość drużyn w Polsce wygląda zresztą jak Kopciuszek, ale może tym razem... zadziałają stare piłkarskie powiedzonka. Zawodnicy i trenerzy na każdym kroku lubią podkreślać, że "nazwiska i pieniądze nie grają" oraz "wszystko weryfikuje boisko".

- Czemu mielibyśmy zdobyć punkty z Legią? Bo to jest piłka nożna, czyli nieprzewidywalny sport. Mamy pomysł na to spotkanie i chcemy go zrealizować. A nie tak jak w Zabrzu - kręci głową Podoliński, dla którego będzie to szczególny mecz z kilku powodów.

Po pierwsze: trener zadebiutuje w oficjalnym spotkaniu na stadionie Cracovii. Po drugie: grał w oldbojach Legii. Po trzecie: od 20 lat jest związany z Warszawą, gdzie mieszka na stałe. - Ale najazdu znajomych nie będzie. Pula biletów jest ograniczona - żartuje szkoleniowiec.

Podoliński zapowiada kilka zmian w składzie. Niewykluczone, że przemebluje defensywę, bo ostatnio obrońcy mieli dużo problemów z wyprowadzeniem piłki. Trener na pewno nie będzie mógł skorzystać z Boubacara Dialiby, który doznał kontuzji mięśnia czworogłowego i może nie trenować nawet przez ok. 10 dni.

Transmisja meczu w Canal Plus Sport. Relacja na krakow.sport.pl.

Kto wygra?