Sport.pl

Drugi život obrońcy Cracovii

W ubiegłym sezonie Tomislav Mikulić był przyczyną konfliktu trenera z działaczami. W tym ma być jedną z najważniejszych postaci w drużynie.
- Kto u pana rządzi w defensywie? - zapytał dziennikarz Roberta Podolińskiego po jednym z pierwszych sparingów.

- Rządzę zawsze ja - powiedział trener z kamienną twarzą, ale zaraz przyznał, że w preferowanej przez niego taktyce "centralną postacią" defensywy jest środkowy obrońca. Czyli właśnie Mikulić.

Konflikt o obrońcę

Drugi život to po chorwacku drugie życie. Jeszcze kilka miesięcy temu 32-letni obrońca w Cracovii mógł się czuć jak piąte koło u wozu. Został sprowadzony, by zapełnić lukę w defensywie po Miloszu Kosanoviciu, ale więcej czasu niż na boisku spędził na ławce rezerwowych lub na trybunach.

Zazgrzytało już podczas jego powitalnej konferencji prasowej. Dyrektor Piotr Burlikowski oznajmił, że Mikulić jest gotowy do gry, na co trener Wojciech Stawowy zrobił wielkie oczy. - Nie wiem, skąd dyrektor ma taką pewność. O ile mi wiadomo, dyrektor jest dyrektorem, a nie trenerem - powiedział Stawowy, a potem w kółko wysłuchiwał pytań, dlaczego nie wystawia Mikulicia.

Musiał więc tłumaczyć: że wcale nikomu nie próbuje robić na złość (głośno było o jego nieporozumieniach z działaczami) i że Chorwat po prostu nie jest gotowy, bo ma braki szybkościowe.

- Co było, nie wróci. To była jego opinia i nie chcę już na ten temat rozmawiać - stoper wzrusza ramionami. - Każdy trener ma prawo do podejmowania decyzji, za które jest potem odpowiedzialny. Nie jestem zły, nikogo o nic nie obwiniam. Po prostu robię, co do mnie należy.

Polska jak Chorwacja

U trenera Stawowego Mikulić zagrał tylko raz. Choć spisał się przyzwoicie, to kolejną szansę dostał dopiero od Mirosława Hajdy, który prowadził Cracovię w czterech ostatnich meczach poprzedniego sezonu.

Teraz Chorwat nie będzie musiał czekać aż tak długo. Wygląda na to, że u Podolińskiego zostanie piłkarzem podstawowego składu. I to jednym z najważniejszych, bo będzie dyrygował defensywą.

- Czy czuję ulgę? Nie podchodzę w ten sposób. To w piłce normalne, że każdy trener ma swoją wizję. Jeden cię nie widzi w składzie, kolejny daje szansę. Sytuacja się zmieniła, ale nikt nie powiedział, że nie zmieni się znowu. Nigdy nie można być pewnym, co się wydarzy - podkreśla Mikulić.

Przekonuje, że w Krakowie czuje się prawie jak u siebie. Ludzie podobni, kultura też, nawet język nie różni się aż tak bardzo od chorwackiego. W klubie zwracają się do niego po polsku, choć on sam woli rozmawiać po angielsku.

- Czuję się tu dobrze. Od prawie 10 lat gram za granicą i przeprowadzka do innego kraju nie stanowi dla mnie wielkiego problemu. Jestem osobą, która szybko aklimatyzuje się w nowym miejscu - przekonuje i zapewnia, że odpowiada mu gra w formacji z trzema obrońcami. - Grałem już w tym ustawieniu u kilku trenerów. Na mojej pozycji trzeba nie tylko kopać, ale dużo myśleć i się rozglądać. Zresztą, system nie jest aż taki ważny. Najważniejsze, jaką pracę wykonują sami piłkarze.

Który z krakowskich zespołów będzie wyżej w tabeli po rundzie jesiennej?
Więcej o: