Sport.pl

Mówi były obrońca Cracovii. O Messim, Bośni na mistrzostwach świata i kibicach z Krakowa

- W moim kraju ludzie nie potrafią zejść na ziemię. Gdyby nawet Bośnia wygrała grupę, to i tak na koniec kibice będą rozczarowani - o mistrzostwach świata w piłce nożnej 2014 rozmawiamy z obrońcą Semjonem Miloseviciem, który grał w Cracovii w sezonie 2008/09. - Krakowski klub był wobec mnie nieuczciwy - twierdzi.
Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl »

Krakow.sport.pl: Kto wygra mundial?

Semjon Milosević: Jeśli sędziowie będą wspierać Brazylię, jak w meczu Chorwacją, to pewnie tytuł zdobędą gospodarze...

W Bośni w ogóle rozmawia się o czymś innym niż mistrzostwa?

- Niektórzy nawet nie potrafią zejść na ziemię. Niemal wszyscy doceniają sukces bośniackich piłkarzy, ale my zawsze chcemy więcej, i więcej. Gdyby nawet Bośnia wygrała grupę, to i tak na koniec kibice będą rozczarowani.

Wszyscy pewnie zastanawiają się, jak zatrzymać Messiego. W poniedziałek gracie z Argentyną...

- Messi to nie jest jedyny problem Bośni. Argentyna ma wielu znakomitych piłkarzy i jak skupimy się tylko na nim, zostawimy miejsce innym, np. Di Marii czy Higuainowi.

Jak w ogóle świętowaliście awans?

- Po meczu, w którym Bośnia zapewniła sobie wyjazd do Brazylii, w kraju była huczna impreza. Ale akurat dla mnie to był dzień jak co dzień. Dlaczego? Bo nadal czuję się obywatelem Jugosławii. To jedyny kraj, w którym byłem w pełni szczęśliwy. Moja tęsknota przekłada się też na piłkę nożną.

W czym tkwi siła Bośni? Np. Polski na mundialu nie ma...

- Prawda jest taka, że w każdym sporcie mamy talenty, a już szczególnie w piłce. Ale nie mamy systemu, a w dodatku wszystko kręci się wokół polityki. Dlatego nie produkujemy kompletnych piłkarzy. Przykładów jest dużo: Edin Dżeko bardzo dużo nauczył się w Czechach, Miralem Pjanić we Francji, Zvjezdan Misimović w Niemczech, Vedad Ibisević w USA, we Francji i w Niemczech. Dla pana dobrym przykładem może być Semir Stilić z Wisły Kraków.

To klucz do sukcesu: nasi najlepsi piłkarze są bardzo utalentowani, ale ostateczne szlify zdobywają za granicą, bo u nas byłoby to niemożliwe. Z ligi bośniackiej na mistrzostwach mamy zresztą tylko jednego piłkarza, w dodatku bramkarza.

Zmieniając temat: przygodę z Cracovią jeszcze pan pamięta?

- Krakowski klub nie był wobec mnie uczciwy. Gdybym tylko dostał szansę, na pewno bym ją wykorzystał. Dobrze wspominam jedynie kibiców. Proszę ich ode mnie pozdrowić.

Więcej o: