Wojciech Stawowy: Jak awansujemy, to siądę na fotelu i niech mnie piłkarze golą

- Dużo wskazuje na to, że w piątek kibice zobaczą Saidiego Ntibazonkizę. Może zagra od początku, a może wejdzie w trakcie meczu - mówi Wojciech Stawowy, szkoleniowiec Cracovii, przed piątkowym meczem z Górnikiem Zabrze (godz. 20.30).
Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl »

- Każdy doskonale wie, jak ważne i istotne jest to spotkanie w kontekście walki o pierwszą ósemkę. Wiemy, co musimy zrobić - mówi trener Wojciech Stawowy.

Powoli do zdrowia wracają rekonwalescenci - Saidi Ntibazonkiza i Dawid Nowak. - Dużo wskazuje na to, że kibice zobaczą Saidiego. Może od początku, a może w trakcie meczu. Z Dawidem Nowakiem mamy umowę, że nie będziemy robić nic na siłę, pośpiech nie jest wskazany. Wiemy, jak ważny jest w naszej drużynie, i jeśli będzie gotowy, to też dostanie szansę - dodaje szkoleniowiec Cracovii.

Z Górnikiem na pewno nie zagra Krzysztof Danielewicz, który będzie pauzował za kartki. - Jest parę pomysłów, kto mógłby go zastąpić. Łukasz Zejdler ma szansę, Bartosz Kapustka udanie zadebiutował i zastanowimy się, czy ponownie nie dać mu szansy - podkreśla trener.

Górnik to wiosną inna drużyna niż jesienią. - Mają swoje problemy, ale nie chcę patrzeć na to, co dzieje się w drużynie rywala. Brakowało im ostatnio kilku piłkarzy. Powoli wracają Olkowski oraz Zachara i na pewno będą groźni - dodaje Stawowy.

Szkoleniowiec po remisie z Widzewem powiedział, że jeśli drużyna awansuje do grupy mistrzowskiej, to... zgoli wąsy. - Podtrzymuję swoją obietnicę. Siądę na fotelu, niech mnie piłkarze golą. Zrobię to z wielką radością, bo będę pewnie jednym z najszczęśliwszych ludzi na świecie - kończy Stawowy.