Prezes Cracovii wściekły na trenera! "Bo nie chce grać zawodnikami, których ja sprowadziłem"

Mimo wygranej Cracovii z Jagiellonią Białystok padło dużo mocnych słów. Wszystkie z ust Janusza Filipiaka. Prezes Cracovii zastanawiał się, czy w ogóle jest sens inwestowania w polską piłkę, ale przede wszystkim oskarżał Wojciecha Stawowego. - Trener nie chce wystawiać piłkarzy, których ja sprowadziłem! - mówił.
Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl »

Choć Cracovia wygrała 1:0, Filipiak po meczu był wzburzony. Mówił przede wszystkim o tym, co nie podoba mu się w pracy Stawowego, choć zastrzegł, że nie zamierza go zwalniać. Przynajmniej na razie.

- Powiedziałem trenerowi, że gramy zbyt wąską kadrą, mamy za mało zawodników, i o to mam do niego pretensje. Przedstawiliśmy mu ponad 30 zawodników, ale on nie miał czasu, by ich ocenić. Na przykład zawodnik z ligi norweskiej nie może zagrać w 78. lidze świata, czyli polskiej. Jakiś absurd [chodzi o Marcela Wawrzynkiewicza, który trafił do Cracovii z Valerengi Oslo - przyp. red.]. Kibice i społeczność Cracovii za tę sytuację obciążają mnie. A ja chcę uczciwie powiedzieć, że my, jako klub, jako zarząd, wykonaliśmy robotę, by trener Stawowy miał zawodników. Nie spotkało się to z odpowiedzią ekipy szkoleniowej - mówił Filipiak

Na jakiej podstawie trener miał ocenić tych zawodników? - dopytywali dziennikarze.

- To jest jego problem. Trener dostał 30 zawodników do weryfikacji, mógł jechać, mógł zaprosić, mógł mieć na testach, mógł oglądać piłkarzy na dyskietkach. Stwierdził, że nie ma czasu ich weryfikować.

Czyli skauting polega na oglądaniu zawodników z płyty?

- Nie, bo gdyby trener chciał, to przyjechaliby na testy. Jeżeli mamy 35-krotnego reprezentanta Czarnogóry, który grał w meczu z Polską, to dlaczego go nie sprawdzić? Czy ktoś tego piłkarza widział na żywo? Jeśli bez oglądania ktoś stwierdza, że zawodnik się nie nadaje, to mamy problem. Albo trener polega na opiniach osób, które polecają mu zawodnika, albo sam bierze w tym udział.

Nie po drodze panu z trenerem?

- Trener jest trenerem. Tu nie ma "koci, koci, łapci", tylko męskie rozmowy. To, o czym mówię w tej chwili, nie oznacza, że po tym czy jakimś innym meczu szkoleniowiec zostanie zwolniony.

Cracovia ma 34 punkty. To najlepszy wynik od sześciu lat. Słabo?

- Absolutnie mnie to nie satysfakcjonuje. Ten wynik mógł być znacznie lepszy.

Ilu piłkarzy obejrzeliście przez ostatnie pół roku?

- Przedstawiliśmy trenerowi ponad 30 zawodników, ale on nie miał czasu, by ich ocenić. I to jest problem. Kilku zatrudniliśmy pod koniec okienka transferowego, bo trener na nikogo się nie zgodził. Rzutem na taśmę, na moją odpowiedzialność, zatrudniliśmy graczy. W stosunku do każdego z tych zawodników trener się nie wypowiedział ani pozytywnie, ani negatywnie. Pewne rzeczy trzeba wyraźnie powiedzieć. Trener Stawowy ma swoich ulubionych 11-12 zawodników, a za chwilę będziemy grali ośmioma. To nie oznacza, że go wyrzucam, bo przecież jest trenerem, którego zespół właśnie wygrał.

Rozmawiamy jednak o problemach, jakie z nim mamy. Po prostu nie chcę być odpowiedzialny za brak transferów. Byli różni gracze, o różnych wymaganiach finansowych. Wszystkie transfery zostały jednak przeprowadzone na moją odpowiedzialność. I teraz jest presja na trenera Stawowego, by ci zawodnicy mieli szansę zaistnieć.

Kupno zawodnika jest dużym wydatkiem. Ma pan pewność, że materiały przedstawione Stawowemu były wystarczające, by kupić piłkarzy?

- Nie mówimy teraz o tym. Nie mogę się zgodzić z teorią, że Filipiak nie chciał kupić zawodników. Myśmy chcieli ich kupić, ale trener nie chciał zapoznać się z bardzo szeroką paletą zawodników, jaką mu zaprezentowaliśmy. Nie chce grać piłkarzami, których sprowadziłem. Tomislav Mikulić w meczu ze Śląskiem zagrał ładnie, a w poniedziałek nie było go nawet na ławce. Mam do trenera pretensje, że gramy bardzo wąską kadrą. Powinna być większa rotacja.

Jaki jest budżet Cracovii?

- Na cały klub mamy około 23 miliony złotych, z tego trzy-cztery miliony na hokej. Budżet Cracovii na piłkę nożną wynosi około 19 milionów i jest jednym z większych w polskim futbolu. Jesteśmy ostatnią firmą w pełni komercyjną, która łoży na piłkę nożną. Zastanawiam się jednak, czy to ma sens, bo poziom poniedziałkowego spotkania był tragiczny. Bardzo słaba była gra Cracovii, bardzo słaba była gra Jagiellonii. Poziom sędziowania też był tragiczny. Sędzia nie wiedział, co się dzieje na boisku. Polska piłka jest na 78. miejscu na świecie, za Sierra Leone. Zastanawiam się, dlaczego ją sponsorujemy.

Ale Cracovia zbiera dużo pochlebnych recenzji za grę.

- To jest absolutnie nieprawda. Jako prezes nie jestem zadowolony. Na ten temat w ostatnich latach często rozmawialiśmy. Państwa misją jest wspieranie trenera Stawowego. Moją odpowiedzialnością jest polska piłka nożna, a ona ma się bardzo, bardzo słabo. I to prezesowi Zbigniewowi Bońkowi przekazałem. Będziemy się oszukiwać i mówić, że trener Stawowy jest fajny i że Cracovia jest fajna. Ale polska piłka nożna, tak samo jak polski hokej, jest w bardzo złej sytuacji.