Komisja Ligi zamknęła sektor na stadionie Cracovii!

Komisja Ligi na jeden mecz zamknęła trybunę tzw. ultrasów Cracovii, na której w niedzielę odpalono race. Kibole nie będą też mogli usiąść w innych sektorach
To kara za odpalenie ok. 30 rac podczas spotkania ze Śląskiem Wrocław. Kibole w drugiej połowie na trybunie D rozciągnęli też m.in. transparent obrażający wojewodę małopolskiego Jerzego Millera (zestawili go z twarzą świni). Do tego był napis: "Świńskie zwyczaje, ubeckie metody, takie są zasady pana wojewody".

W komunikacie Komisję Ligi czytamy, że transparent "został wykorzystany do popełnienia przestępstwa w postaci odpalenia środków pirotechnicznych".

Dlatego podczas najbliższego meczu na stadionie Cracovii (17 marca z Jagiellonią Białystok) trybuna od strony ul. Kałuży będzie pusta. Klub musi też zadbać, by wszyscy, którzy ostatnio zasiedli na sektorze D, nie usiedli na innej trybunie. Wszystko m.in. po to, by nie dopuścić do incydentów, do jakich doszło m.in. w Warszawie podczas meczu Legia - Jagiellonia Białystok. Tam sektor też został zamknięty, ale klub pozwolił kibolom przesiąść się na inny. W rezultacie doszło do zadymy i mecz nie został dokończony

Dlatego w środę Komisja zamknęła też cały stadion Legii na trzy mecze (dwa w zawieszeniu). - To prawdziwy przełom w walce z bandytyzmem. Komisja Ligi wysłała do wszystkich czytelny sygnał, że nie ma i nie będzie tolerancji nie tylko dla stadionowego bandytyzmu, ale także dla jakichkolwiek przejawów łamania prawa - powiedział Marcin Animucki, wiceprezes zarządu Ekstraklasy S.A.

Dla Cracovii decyzja komisji oznacza niższą frekwencję i - co za tym idzie - straty finansowe. Przy ul. Kałuży mogli się tego spodziewać, bo taką samą karę otrzymała niedawno też Wisła. Władze ligi zamknęły jej sektor po derbach Krakowa (również za odpalenie rac i dodatkowo rzucenie ich na boisko).

Dla Cracovii być może to nie koniec. Dodatkową karę na klub z ul. Kałuży może też nałożyć wojewoda. Do tej pory Jerzy Miller wstrzymywał się od głosu, bo - jak tłumaczył nam jego rzecznik - czeka właśnie na decyzję Komisji. Pół roku temu za podobny incydent zamknął cały stadion na dwa mecze. Tym razem najprawdopodobniej tak surowy nie będzie.

Animucki: - Oczywiście mamy świadomość, że wielu kibiców może poczuć się skrzywdzonych, bo nie będą mogli przyjść na stadion. Wierzę, że nasze poczynania zostaną też wsparte m.in. przez policję i organa administracji publicznej. Nikomu tak jak nam nie zależy na bezpiecznych stadionach ekstraklasy, ale musimy pamiętać, że wszystkim nam przyświeca ten sam cel: trybuny wolne od przemocy i agresji.