Sport.pl

W Cracovii chcieć nie znaczy móc. Czy odejdzie ktoś jeszcze?

Milosz Kosanović na konferencji prasowej powiedział Cracovii "do widzenia". Ile jeszcze będzie takich pożegnań? W kolejce do odejścia są następni: Edgar Bernhard, Krzysztof Danielewicz, Saidi Ntibazonkiza.
Wszyscy kibice z Krakowa są na Facebooku Kraków - Sport.pl »

W czwartek w siedzibie klubu były uśmiechy, długa lista pochwał i poklepywanie po plecach. To miła odmiana, bo do tej pory Cracovia żegnała piłkarzy, trenerów i pracowników bez słowa, po angielsku. - Żal odchodzić, mam tu wielu kolegów, ale chcę się rozwijać - mówił Kosanović, który od wczoraj oficjalnie jest piłkarzem KV Mechelen, 13. zespołu belgijskiej ekstraklasy.

Serb był otoczony przez solidną reprezentację klubu: po prawej miał wiceprezesa Jakuba Tabisza, a po lewej trenera Wojciecha Stawowego i dyrektora sportowego Piotra Burlikowskiego. - Bójcie się bramkarze w Belgii, bo przyjeżdża człowiek z niesamowitą petardą w lewej nodze - śmiał się Stawowy, a Kosanović przecierał oczy, by nie uronić łzy wzruszenia.

- Nie chcieliśmy go puścić - zapewniał Tabisz. I tłumaczył, że krakowski klub nie był w stanie przebić oferty Belgów, więc nie było sensu stawać na drodze piłkarza do wielkiej kariery. A Kosanović rozmarzył się i rzucił z uśmiechem, że kiedyś chciałby zagrać w Bayernie Monachium.

Trudne z menedżerami rozmowy

Sielankowy nastrój zaburzyły dopiero pytania o politykę transferową. Sygnały są coraz bardziej pesymistyczne - rozmowy w sprawie przedłużenia kontraktów idą jak po grudzie. Piłkarze po awansie do ekstraklasy chcą podwyżek (co nie może dziwić), ale klub wybrał opcję oszczędnościową. Odejście najlepszego stopera to jej pierwszy efekt.

Czy będą kolejni? Najpierw trener Stawowy zapewniał, że wszyscy piłkarze, których Cracovia planuje zatrzymać, chcą zostać. Ale niektórzy szybko się przekonali, że chcieć nie znaczy móc.

Np. Edgar Bernhardt, który często podkreślał, że w Cracovii czuje się jak w domu i nigdy nie pracował z lepszym trenerem niż Stawowy. Ale jeśli nic się nie zmieni, też będzie musiał spakować walizki. Nie może dogadać się z działaczami. - Cracovia nie przejawia inicjatywy do rozmów, więc szukamy mu innego klubu. Edgar bardzo szanuje trenera, ma świetny kontakt z kolegami i pokazał, że potrafi grać. Ale jak Cracovia nie jest chętna, to na siłę nie będziemy się wpraszać - rozkłada ręce Artur Zubel, menedżer pomocnika.

Na razie odbyło się tylko jedno spotkanie na temat przedłużenia umowy Bernhardta (wygasa z końcem sezonu) i... sprawa utknęła w martwym punkcie. Rozbieżności są bardzo duże.

Szerszy problem

Tabisz na pytanie, czy ktoś jeszcze tej zimy odejdzie, odpowiada krótko: - Nie wiem.

A coś więcej? - Wszystkiego można się spodziewać. Rozmawiamy z zawodnikami, których chcemy zatrzymać. Ale Cracovia nie będzie piłkarzom płaciła naprawdę dużych pieniędzy. Będziemy oferować tyle, na ile nas stać. Też jestem kibicem i też chciałbym, by grali tu najlepsi zawodnicy - dodaje wiceprezes.

Dlatego nie można wykluczyć, że los Kosanovicia podzielą też Danielewicz czy Ntibazonkiza. Polak ma oferty z Niemiec (m.in. z Energie Cottbus), Burundyjczykiem od dłuższego czasu też interesuje się kilka klubów. Równie daleka droga jest do przedłużenia umowy z Władimirem Boljeviciem.

Dyrektor Burlikowski: - Odpływ zawodników z polskiej ligi, nie tylko z naszego klubu, jest naturalny. To szerszy problem.

Więcej o:
Komentarze (2)
W Cracovii chcieć nie znaczy móc. Czy odejdzie ktoś jeszcze?
Zaloguj się
  • urbsanowicz

    Oceniono 13 razy 9

    Nie mam wątpliwości niech Burlikowski odpływa z Cracovii i to szybko nie potrzebujemy takiego Dyrektora Sportowego który nic nie robi ,aby zatrzymać najlepszych graczy.Może inny Dyrektor Sportowy da sobie rade , a na razie radziłbym w sprawie transferów polegać na Trenerze Stawowym

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX