Sport.pl

"Parodia piłki nożnej", czyli historia pewnego pogromu przy ul. Kałuży

Mimo wysokiej porażki 1:6 w starciu z Lechem Cracovia nie musi dzisiaj martwić się o ligowy byt. Inaczej było po laniu sprzed 43 lat.
Jesteś kibicem i jesteś z Krakowa? Musisz zostać fanem Facebooka Kraków - Sport.pl »

W ostatnim meczu kontrolnym przed inauguracją sezonu 1970/71 Cracovia, właśnie zdegradowana do II ligi, przegrała z występującymi w klasie okręgowej Karpatami Krosno. A to była zapowiedź kolejnej wpadki. 8 sierpnia liga zaczęła się przy Kałuży od derbów z Hutnikiem: goście wygrali 7:1.

Do przerwy krakowianie przegrywali pięcioma bramkami. Gra, którą prezentowali, była "parodią piłki nożnej" - tak relacjonował "Dziennik Polski". "Jak można wychodzić na boisko - pisano - jeśli nie dysponuje się szybkością już nie dorosłego piłkarza, ale zwykłego śmiertelnika!".

Janusz Sroka dzięki dobitce strzelił gola na 1:6 na nieco ponad kwadrans przed końcem niechlubnego meczu z Hutnikiem, który zakończył się najwyższą porażką Cracovii w historii jej domowych występów w rozgrywkach w Polsce.

Sezon wcześniej Cracovia, wtedy beniaminek najwyższej klasy rozgrywkowej, wygrała na własnym boisku ledwie jeden mecz i w 1970 roku z hukiem wypadła poza elitę.

Powtórka była blisko

W poniedziałek podopieczni Wojciecha Stawowego ponieśli najwyższą porażkę na swoim boisku w ekstraklasie. Taką samą różnicą goli Cracovia uległa w 1958 roku jedynie Ruchowi Chorzów (0:5). Było to niecały tydzień po zwycięskich derbach z Wisłą.

Z kolei po beznadziejnym otwarciu sezonu 1970/71 piłkarze nie podnieśli się z kolan szybko: pierwszy punkt zdobyli dopiero w siódmej kolejce, by... przegrać cztery kolejne spotkania. Także ten sezon zakończyli na ostatnim miejscu w tabeli i po raz pierwszy spadli do trzeciej ligi.

Cracovia, obecnie szósta po 17 kolejkach, z najgorszym w lidze bilansem na własnym stadionie, ale z najszczelniejszą obroną na wyjeździe, w niedzielę spotka się w Chorzowie z Ruchem.

Więcej o: