Cracovia zagra dziś z Lechem (godz. 18) bez najlepszych armat

Saidi Ntibazonkiza i Dawid Nowak zdobyli dla krakowian ponad połowę goli w tym sezonie. Z Lechem nie będą mieli ku temu okazji (relacja na żywo - krakow.sport.pl)
Przed "meczem przyjaźni" z Poznania dało się słyszeć komplementy. O stylu krakowian z uznaniem mówił trener Mariusz Rumak, a bramkarz Krzysztof Kotorowski porównał Cracovię z Lechem z najlepszych czasów. W Poznaniu mogą jednak zacierać ręce, bo zagrają z drużyną bez największych gwiazd.

Przy ul. Kałuży przez tydzień trwała walka z czasem. Wcześniej wiadomo było, że kontuzja wykluczy Saidiego Ntibazonkizę. W poniedziałek gruchnęła wieść o urazie Dawida Nowaka, którego nabawił się na zgrupowaniu reprezentacji Polski. Wczoraj potwierdziły się najgorsze obawy.

- Będziemy musieli poradzić sobie bez obu piłkarzy. Ntibazonkiza z Nowakiem świetnie się rozumieją, ale to nie jest nasza jedyna wizytówka. Nie jest też tak, że nie potrafimy wygrywać bez nich - zapewnia Wojciech Stawowy, trener Cracovii, ale robi dobrą minę do złej gry.

Od początku sezonu Ntibazonkiza i Nowak są kluczowymi postaciami zespołu. Skrzydłowy strzelił pięć goli, a dzięki jego asystom do siatki trafiał też Nowak. Razem zdobyli ponad połowę bramek dla Cracovii (12 z 23). W dużej mierze dzięki nim krakowianie sąsiadują w tabeli z Lechem.

Gdy któryś z piłkarzy siedział na ławce (na początku rundy, gdy wracali do gry po urazach), krakowianie przegrywali. Tak było z Piastem i Lechią. Wyjątkiem jest spotkanie z Ruchem - obaj weszli na boisko w drugiej połowie: Ntibazonkiza miał udział w obu akcjach, po których Nowak strzelał gole na wagę zwycięstwa.

Trener Stawowy ma nie lada problem, bo nie będzie mógł postawić nie tylko na dwóch ofensywnych graczy, lecz także na Sławomira Szeligę (wykluczony za kartki) oraz Marcina Budzińskiego, który ma uraz mięśnia dwugłowego.

- Sytuacja jest podobna jak z Nowakiem. Nie chcemy ryzykować, bo zdrowie piłkarza zawsze jest najważniejsze. Będę musiał się mocno nagłówkować, by zestawić najlepszy skład - podkreśla Stawowy.

Nowaka może zmienić Władimir Boljević, ale w ekstraklasie w roli najbardziej wysuniętego gracza radzi sobie średnio. Innym rozwiązaniem jest Przemysław Kita, który do tej pory świetnie spisywał się w roli dżokera. Za Ntibazonkizę może zagrać Bartłomiej Dudzic. Po przerwie na boisku Stawowy może dać szansę Edgarowi Bernhardtowi, który wraca po kontuzji i nie jest gotowy na więcej niż 45 minut.

W trudnym momencie Cracovia trafia na rywala, z którym w sześciu ostatnich spotkaniach straciła 16 goli. Poznaniacy też jednak mają problemy kadrowe, ale akurat w obronie - uraz wyeliminował Huberta Wołąkiewicza.

Trener Stawowy: - Po ostatniej wygranej Lech znów jest na fali, więc czeka nas trudne spotkanie. Doceniamy klasę rywala, który walczy o miejsca medalowe. Przeciwnik przyjeżdża do Krakowa po punkty, ale i my chcemy je wyrwać Lechowi.

Będzie trudno, ale ostatnia historia spotkań obu drużyn pokazuje, że nie ma rzeczy niemożliwych. Jeśli krakowianie zdobywają gole w potyczkach z drużyną z Poznania, to dzieje się to w dość niezwykłych okolicznościach.

Przed dwoma laty do siatki trafił po zaskakującym rykoszecie Mateusz Klich. Dwa sezony temu rzut karny wykorzystał Bartłomiej Grzelak, ale w momencie oddawania strzału... nabawił się kontuzji. Ostatnio punkt uratował Ntibazonkiza po fatalnej interwencji Kotorowskiego.

Mimo wszystko Cracovia wygrała dwa z ostatnich trzech spotkań z Lechem w roli gospodarza. W historii rywale tylko pięć razy (w 26 meczach) wygrali przy ul. Kałuży.

Transmisja spotkania w Canal+ Family i Eurosporcie.

W meczu Cracovia - Lech