Sport.pl

Były pomocnik Cracovii: Gdyby w moich czasach był orlik, to rozbiłbym tam namiot

- Miałem piłkę, ale problem był, jak się przebiła. Trzeba było szukać wtedy kogoś, kto miał futbolówkę, żeby iść pograć - o początkach przygody z piłką opowiada Wojciech Łuczak, były pomocnik Cracovii.
Wywiad ukazał się na stronie Juniorfutbol.pl. Łuczak opowiada w nim o swojej młodzieńczej pasji, którą dziś kontynuuje w Górniku Zabrze.

- Jeśli mielibyśmy takiego orlika w naszych czasach, to rozbilibyśmy tam namiot i grali cały czas. To dopiero byłaby frajda zagrać wtedy na boisku, gdzie są bramki z siatkami i sztuczne oświetlenie. Tego nigdy nie mogliśmy doświadczyć. Cieszyliśmy się, kiedy ktoś miał piłkę i było czym grać. Ten, kto ją miał, ten rządził - przyznaje Łuczak.

24-letni pomocnik wspomina również swojego pierwszego gola. - Jako junior młodszy grałem w juniorach starszych. Trener zabrał mnie na mecze ze starszymi zawodnikami, wpuścił na 15 minut, strzeliłem gola, wgraliśmy bardzo wysoko, bodajże 9:1. Po tym jak zdobyłem bramkę, chłopaki podrzucały mnie do góry, byłem takim rodzynkiem w tej drużynie. Pamiętam to bardzo dobrze - opowiada.

Łuczak tak miło nie wspomina już pobytu przy Kałuży. Do Cracovii trafił z Willem II Tilburg. Zadebiutował w polskiej ekstraklasie, ale w ciągu półtora roku zaliczył tylko sześć spotkań. W Górniku Zabrze idzie mu niewiele lepiej, bo w tym sezonie zagrał cztery razy i zawsze był rezerwowym.

Więcej o: