Sport.pl

Wielkie negocjacje w Cracovii

Przy ul. Kałuży rozpoczęły się rozmowy o kontraktach, ale władze klubu stały się ofiarą dobrej gry zespołu. Menedżerowie żądają sporych podwyżek, a niekiedy... prowizji za przedłużenie umowy.
Więcej o Cracovii na krakow.sport.pl »

Zimą aż 17 piłkarzy beniaminka będzie mogło rozpocząć negocjacje z innymi klubami. - Utrzymajmy ten zespół - apeluje Wojciech Stawowy, trener Cracovii.

Szkoleniowiec poczuł zagrożenie, bo przeciągające się rozmowy mogą nie tylko zepsuć atmosferę w szatni, ale i zakończyć się fiaskiem w trakcie kluczowej wiosennej walki o czołową ósemkę.

Wczoraj w gabinecie wiceprezesa Jakuba Tabisza długo siedział Krzysztof Pilarz i rozmawiał o przyszłości. Bramkarz Cracovii ma chyba najlepszą pozycję negocjacyjną. Od początku sezonu imponuje formą, a w ostatnim spotkaniu z Piastem zapewnił punkt, m.in. obronił rzut karny.

W gorszej sytuacji jest Edgar Bernhardt, który był jednym z liderów zespołu, ale doznał kontuzji. Latem nie do końca pogodził się z automatycznym przedłużeniem umowy na warunkach klubu. Doszło nawet do kłótni Bernhardta z jednym z działaczy Cracovii, ale ostatecznie obie strony się dogadały.

Teraz pomocnik chce podwyżki, ale po pierwszym spotkaniu nie doszło do porozumienia. - Przedstawiliśmy swoje warunki, klub swoje i czekamy na następną rozmowę. Mam inne oferty, ale pierwszeństwo ma Cracovia - zapewnia Artur Zubel, agent skrzydłowego.

Niemiec bardzo chce zostać przy ul. Kałuży, bo chwali sobie współpracę z trenerem Stawowym. - Mają dobry kontakt, a Edgar bardzo dobrze czuje się w szatni i w mieście. Stał się jednym z liderów zespołu. To normalne, że liczy na podwyżkę - dodaje jego menedżer.

Takich jak Bernhardt, którzy jasno deklarują chęć zostania w klubie, jest niewielu. Na liście ważnych graczy, którzy zimą mogą podjąć negocjacje z innymi klubami, są m.in. Saidi Ntibazonkiza, Milosz Kosanović, Władimir Boljević i Dawid Nowak. Dwaj pierwsi chcą zmienić otoczenie i liczą na zagraniczny transfer.

Po nieudanych rozmowach w lecie zaczął działać też agent Boljevicia. Wówczas pomocnik z Czarnogóry - w I lidze najlepszy strzelec Cracovii - zażądał kilkakrotnej podwyżki. Jesienią siedział na ławce, ale jego notowania wzrosły po świetnym występie przeciwko Podbeskidziu, gdy niemal w pojedynkę zapewnił krakowianom trzy punkty.

- Negocjacje? To temat między mną a klubem - ucina Boljević, ale ostatnio w sieci pojawił się promocyjny film z najlepszymi zagraniami pomocnika. Podobno Czarnogórzec ma oferty z Europy Wschodniej, a jego przedstawiciel oczekuje prowizji za przedłużenie umowy, której klub nie planuje płacić.

Cracovia jest w o tyle niekorzystnej sytuacji, że oferuje piłkarzom warunki wyższe niż w I lidze, ale wciąż poniżej średniej ekstraklasy. Na podobne płace musieli zgodzić się tylko zawodnicy Widzewa czy Podbeskidzia. Ale ci - poza nielicznymi wyjątkami - raczej nadają się tylko do obrony przed spadkiem z ekstraklasy.

W ostatnim roku działacze Cracovii przyjęli zupełnie inną politykę finansowania niż w poprzednich latach. Piłkarzom płacą średnio, ale paradoksalnie przyniosło to dobre wyniki: zarówno sportowe, jak i ekonomiczne.

Dwa lata temu raport firmy doradczej Deloitte o sytuacji finansowej klubów ekstraklasy wskazywał, że stosunek wynagrodzeń do przychodów w Cracovii stanowi 120 proc., podczas gdy barierą powinno być około 80 proc. Przez ten czas klub wyszedł na prostą i obniżył wydatki na płace do nieco ponad 60 proc.

- Jesteśmy przygotowani na podwyżki - zapewniał ostatnio prezes Janusz Filipiak, prezes klubu. W związku z dobrymi wynikami sportowymi zimą władze raczej nie mogą oszczędzać na płacach, jeśli chcą utrzymać trzon zespołu.

Wczoraj podopieczni trenera Stawowego trenowali pod balonem, a podczas zajęć odwiedził ich Mateusz Klich, który obecnie leczy kontuzję i z tego powodu nie pojechał na zgrupowanie reprezentacji Polski.

Więcej o: