Milosz Kosanović ma oferty z Zachodu. "Robią mu wodę z mózgu"

Ma otwarte drzwi do największych serbskich klubów, ale w grę wchodzą tylko dwie opcje: dalsza gra w Cracovii lub wyjazd na Zachód. Dla działaczy z ul. Kałuży zatrzymanie Milosza Kosanovicia to jeden z priorytetów.
Janusz Filipiak, prezes krakowskiego klubu, przekonuje, że chce stawiać przede wszystkim na Polaków, ale akurat Kosanović jest jego oczkiem w głowie. Serb wyrósł na lidera obrony. - Przedłużenie jego kontraktu to obecnie dla nas najważniejszy temat - przyznał właściciel Cracovii po meczu z Koroną Kielce (1:2).

Kosanovicia chwalą też eksperci. - O ile na początku sezonu można było mieć pretensje do gry obronnej Cracovii, tak ostatnio wiele się zmieniło. I jest to m.in. zasługa Kosanovicia, który wyrósł na jeden z filarów zespołu. Gra z dużym spokojem, potrafi wyprowadzić piłkę i ma niezwykle ułożoną nogę. Jedynie zwrotność nie jest jego mocną stroną, ale mimo wszystko daje radę - chwali go Marek Motyka, trener i ekspert piłkarski.

Kuszenie menedżera

W obronie Kosanović w zasadzie nie ma konkurencji, a do tego potrafi pomóc z przodu. Jest jednym ze specjalistów od rzutów wolnych i tylko w tym sezonie już dwa razy trafił do siatki (żaden inny obrońca Cracovii nie może pochwalić się golem). Kontrakt Serba wygasa z końcem sezonu, więc zgodnie z prawem już zimą będzie mógł oficjalnie związać się z innym klubem.

Chętnych nie brakuje. Od dłuższego czasu wojenkę o obrońcę toczą przede wszystkim zwaśnione kluby z Belgradu - Partizan i Crvena Zvezda. Ale Kosanović o powrocie do Serbii na razie nie chce słyszeć.

- Oferty z obu tych klubów są cały czas aktualne, ale jestem jeszcze młody i chcę się rozwijać. Rozważyłbym jedynie propozycję z Zachodu. Wiem, że są kluby, które się mną interesują, ale nazw nie zdradzę. Jaka liga byłaby dla mnie najlepsza? Najważniejsze, by klub był stabilny. Nie chciałbym jednak iść gdzieś tylko po to, by siedzieć na ławce. Tyle że w Cracovii wiele się zmieniło, gramy fajną piłkę i gdybym został, to chyba nie popełniłbym błędu - przekonuje serbski obrońca.

Kosanović rozmawiał już na temat przedłużenia umowy z wiceprezesem Jakubem Tabiszem, ale konkretów nie ma. Nowej umowy działacze piłkarzowi jeszcze nie przedstawili. Czas gra na ich niekorzyść, bo do zmiany klubu piłkarza jak tylko może przekonuje menedżer Boris Vasković, były reprezentant Jugosławii.

Pracowita zima

Władze klubu robią wszystko, by zniechęcić obrońcę do wyjazdu. Filipiak stwierdził nawet, że agent "robi mu wodę z mózgu".

Co na to Kosanović? Przyznał, że słyszał, co powiedział prezes, ale nie chce tego komentować. - Milosz jest młody i na jego miejscu poszukałbym nowych wyzwań. Mam dla niego oferty m.in. z Niemiec, Belgii oraz Holandii - przekonuje nas Vasković.

Motyka: - Gdyby Cracovia straciła Kosanovicia, to zrobiłaby się duża dziura. Na rynku transferowym naprawdę trudno znaleźć rozsądnego stopera.

Może się okazać, że wzmocnień będzie trzeba szukać na niemal każdą pozycję, bo niedługo kończy się nie tylko kontrakt Kosanovicia. Już w styczniu negocjacje z innymi klubami będzie mogło rozpocząć aż... 17 piłkarzy Cracovii.

Są w tym gronie m.in. wypożyczony do Okocimskiego Brzesko Brunon Żołądź czy 17-letni Krzysztof Szewczyk, który nawet nie zadebiutował w pierwszej drużynie. Ale są też Saidi Ntibazonkiza, Dawid Nowak, Krzysztof Pilarz czy Sławomir Szeliga.