Cracovia chce zatrzymać największe gwiazdy

Cracovia zakończyła rundę jesienną porażką 1:2 z Koroną Kielce. Akurat w tym spotkaniu piłkarze beniaminka nie sprawiali wrażenia, że walczą o obiecane przez prezesa Janusza Filipiaka podwyżki
Po dwóch spotkaniach przy ul. Kałuży bez udziału publiczności gospodarze chcieli pokazać się z jak najlepszej strony. Ich apetyt urósł po czterech październikowych zwycięstwach. Przeciwko Koronie krakowianie nie zachwycili i przegrali, choć prowadzili.

Mimo porażki krakowianie mogą uznać rundę jesienną za bardzo udaną. Do tej pory zdobyli punkt więcej niż w sezonie, kiedy spadli z ligi. Przed przerwą zimową zagrają jeszcze sześć meczów. Nie mogą sobie pozwolić na stratę punktów jak w sobotę, bo walczą nie tylko o zakończenie pierwszej części sezonu w pierwszej ósemce, lecz także o przyszłość.

W czerwcu przyszłego roku aż 19 graczom szerokiej kadry Cracovii kończą się kontrakty. Są wśród nich liderzy: Milosz Kosanović, Saidi Ntibazonkiza, Dawid Nowak czy Rok Straus. Od stycznia będą mogli negocjować z potencjalnymi chętnymi, a po sezonie odejść za darmo.

Władze klubu z ul. Kałuży zamierzają zatrzymać największe gwiazdy. - Jestem przygotowany, by Kosanoviciowi, Nowakowi oraz Saidiemu dać bardzo przyzwoite kontrakty. Oni robią różnicę - zapewniał po meczu z Koroną prezes Filipiak.

Zatrzymanie niektórych graczy może być trudne. Np. menedżerowie Kosanovicia i Edgara Bernhardta nie ukrywają, że szukają klientom nowych klubów. Ntibazonkiza od dawna chce zmienić otoczenie. A np. Władimir Boljević już przed sezonem zażądał tak absurdalnej podwyżki, że rozmowy nie zostały podjęte.

Gdyby jednak właściciel brał pod uwagę tylko spotkanie z Koroną, to wielu graczy, w tym Ntibazonkiza, mogłoby pomarzyć o nowych kontraktach. Co prawda miał udział przy golu, popisał się ładną interwencją w obronie, ale pod koniec zmarnował jak junior dwie dobre okazje i uderzył rywala, za co dostał drugą żółtą kartkę.

Po zmianie stron krakowianie mieli problem z dokładnością i popełniali proste błędy. Gdyby nie Krzysztof Pilarz, mogliby przegrać nawet 1:4. Cracovia była bezradna wobec cofniętych do głębokiej obrony kielczan i przegrała pierwszy raz od 29 września.

Porażka Cracovii z Koroną była...