Październik miesiącem Cracovii - trzecie zwycięstwo z rzędu

Jeden prezent dla gospodarzy (od sędziego), dwa dla gości (od piłkarzy Widzewa) i Cracovia wyjechała z Łodzi z kompletem punktów. Pewnie wygrała 3:1.
Krakowianie potrzebowali wygranej, by na dobre zadomowić się w górnej połowie tabeli. Trafili na Widzew, który jest w dużo trudniejszej sytuacji, bo wyprzedza tylko jeden zespół w tabeli. Punkty zdobywał w tym sezonie tylko na własnym boisku. Jako gospodarz wywalczy ich więcej - 11 - niż Cracovia przy ul. Kałuży (7). Za to podopieczni trenera Wojciecha Stawowego to jedna z lepiej radzących sobie drużyn na wyjazdach.

W Łodzi krakowianie mogli się przekonać, czy nie popełnili błędu, gdy nie próbowali zatrzymać Aleksiejsa Visnakovsa po spadku z ekstraklasy. Łotysz zresztą przyznał, że podoba mu się styl drużyny Stawowego, ale po tym, co pokazał w meczu, to byłyby dla niego za wysokie progi.

W ekipie Stawowego zabrakło ważnego ogniwa - Marcina Budzińskiego, który doznał kontuzji stawu skokowego. W pomocy szkoleniowiec ma jednak duże pole manewru. Pech 23-letniego pomocnika, który imponował formą, okazał się szczęściem dla Vladimira Boljevicia. Czarnogórzec pierwszy raz od siódmej kolejki wyszedł w podstawowym składzie. Trener Stawowy postawił też na niego dlatego, że dał dobrą zmianę w poprzednim meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała. I szkoleniowiec się nie zawiódł.

Krakowianie od początku byli wierni swojemu stylowi, co oznacza m.in. podejmowanie dużego ryzyka w defensywie. Pierwsze ostrzeżenie było już po kilku minutach, gdy faulem ratował się Sławomir Szeliga. W 13. min było 1:0. Tym razem ryzyko w obronie nie opłaciło się podwójnie. Milosz Kosanović sfaulował Eduardsa Visnakovsa. Choć było to przed polem karnym, sędzia Bartosz Frankowski podyktował jednak jedenastkę.

Goście tradycyjnie mieli częściej piłkę przy nodze (jej posiadanie dochodziło nawet do 75 proc.), ale przez ponad pół godziny nie potrafili wypracować sytuacji. Wyrównanie Cracovia zawdzięcza w kolejności: bramkarzowi Widzewa, Kosanoviciowi, Dąbrowskiemu i Boljevicowi. Ten ostatni dośrodkował w pole karne z rzutu wolnego, Maciej Mielcarz wyszedł do piłki, Serb go przyblokował, a Polak uderzył głową do siatki. Ten gol dodał skrzydeł Cracovii. Jeszcze przed przerwą Nowak potwierdził, że jest w formie, i ładnie wykończył podanie Adama Marciniaka.

Niespodziewanie początek drugiej połowy należał do Widzewa. Pod bramką Krzysztofa Pilarza było gorąco, ale gospodarze nie potrafili wykorzystać błędów rywala.

Cracovia szybko jednak uspokoiła grę i otrząsnęła się od naporu gospodarzy. Zaczęła wysoko atakować łodzian i szybko miała kolejne sytuacje. Najpierw niewiele pomylił się Nowak, po chwili Saidi Ntibazonkiza poradził sobie z dwoma rywalami, podał wzdłuż bramki, a Kevin Lafrance trafił do swojej bramki.

Piłkarze z ul. Kałuży mieli kolejne sytuacje, ale tradycyjnie marnował je Ntibazonkiza. Pewnie jednak dowieźli wygraną do końca i było to trzecie zwycięstwo z rzędu. W październiku jak na razie zdobyli komplet punktów.



Widzew Łódź1 (1)
Cracovia3 (2)
Gole: Rybicki (13., karny) - Dąbrowski (36.), Nowak (42.), Lafrance (61., samobójcza)

Widzew: Mielcarz (46., Krakowiak) - Bartkowski, Lafrance, de Amo, Kaczmarek Ż - K. Nowak Ż, Leimonas - A. Visnakovs (68. Bruno), Batrović (37. Okachi), Rybicki - E. Visnakovs.

Cracovia: Pilarz - Szeliga Ż, Kosanović, Żytko, Marciniak - Dąbrowski Ż, Straus (81., Zejdler), Boljević Ż - Ntibazonkiza, D. Nowak (87. Kita), Steblecki (90. Dudzic).