Cracovia gra w Łodzi, a tam zawsze coś się dzieje

Trener Wojciech Stawowy bawi się w żonglera, a piłkarze Cracovii znaleźli się na huśtawce. Nie spadną z niej, jeśli w piątek w Łodzi pokonają Widzew (godz. 18, relacja na krakow.sport.pl)
Po zwycięstwach z Jagiellonią i Podbeskidziem nastroje w drużynie są świetne, ale tonuje je trener Stawowy. Na jednym z ostatnich treningów krzyczał na piłkarzy i zarzucał im lenistwo. Szkoleniowiec wydaje się mocno zestresowany, bo w ciągu czterech dni jego podopieczni zagrają dwa mecze.

Spotkania z Widzewem i Górnikiem pokażą, czy Cracovia jest w stanie utrzymać się w górnej części tabeli. - Jesteśmy teraz nad kreską, ale do końca rundy możemy być na huśtawce - raz w czołowej ósemce, raz poza nią. Dlatego potrzebujemy stabilizacji, by zrealizować cel - podkreśla szkoleniowiec.

Jeszcze kilka miesięcy temu dwa wyjazdy w ciągu niespełna tygodnia napawałyby krakowian strachem, bo nawet w I lidze długo nie mogli przełamać klątwy obcych stadionów. Ale w tym sezonie na wyjazdach lepiej wiedzie im się niż przy ul. Kałuży. Dlatego zawodnicy wierzą, że w Łodzi wygrają trzeci mecz z rzędu.

- Nie pamiętam, byśmy jechali na spotkanie z myślą, by podtrzymać dobrą serię. Raz było tak w I lidze. Dobra passa zdarzyła nam się np. za czasów trenera Oresta Lenczyka, ale zwycięstwa przeplatane były remisami - wspomina Sławomir Szeliga, kapitan i obrońca zespołu.

Ostatni raz w ekstraklasie Cracovia wygrała trzy mecze z rzędu sześć lat temu. Pokonała wówczas Pogoń Szczecin, Górnika Łęczna i Widzew, w którym występował wówczas Szeliga (od tego czasu Cracovia nie wygrała w Łodzi). W 2009 r. krakowianie zwyciężyli co prawda w czterech kolejnych spotkaniach ekstraklasy, ale polegli w Pucharze Polski.

Łódź to dla Cracovii gorący teren. W ostatnich czterech meczach z Widzewem sędziowie pokazali aż sześć czerwonych kartek. Spotkania obfitowały w niecodzienne wydarzenia. Trzy lata temu krakowianie zremisowali rzutem na taśmę, ale wcześniej nie wykorzystali rzutu karnego.

W 2011 r. wyjechali z Łodzi na tarczy, choć już w 14. minucie czerwoną kartkę zobaczył Ugochukwu Ukah. W ostatnim kwadransie sędzia wyrzucił jednak z boiska trzech piłkarzy Cracovii. - Dobrze pamiętam ten mecz, bo byłem kapitanem, a także jednym z ukaranych graczy. Nie możemy popełnić tamtych błędów - podkreśla Milosz Kosanović, obrońca krakowian.

Tym razem Cracovia jedzie do Łodzi w roli faworyta. Widzew zajmuje przedostatnie miejsce, ale wszystkie punkty zdobył na swoim stadionie. Rywale mają najsłabszą obronę w lidze, średnio tracą dwa gole na mecz (od początku sezonu już 24!). - Spotkania z rywalami, którzy są niżej w tabeli, są najtrudniejsze - przestrzega Stawowy.

Szkoleniowiec Cracovii ma nie lada problemy z obsadą środka pola. Do treningów wrócił Krzysztof Danielewicz, ale nie pojechał do Łodzi. Z kolei Marcin Budziński, który go zastępował, nabawił się urazu stawu skokowego. Szkoleniowiec zamierza też oszczędzać Dawida Nowaka, który ubiegły sezon poświęcił na leczenie kolana.

Niewykluczone, że w takiej sytuacji do jedenastki wróci Władimir Boljević, który może grać zarówno w ataku, jak i pomocy. Czarnogórzec błysnął w ostatnim spotkaniu z Podbeskidziem, gdy wchodząc z ławki, zaliczył gola i asystę. Wcześniej najlepszy strzelec Cracovii w I lidze jednak nie błyszczał.

- Miał trudniejszy okres, ale pracował solidnie. Pokazał, że jest mocny psychicznie i zasługuje na szansę. Będę musiał umiejętnie żonglować składem, by wystawić najlepszych zawodników - uważa trener Stawowy.

Mecz Cracovii z Widzewem zobaczy tylko 2500 widzów, bo wojewoda łódzki zamknął dwie trybuny. Transmisja spotkania w Canal+ i Polsat Sport, relacja na krakow.sport.pl.