Sport.pl

Cracovii gra o Puchar Polski. Historia (nie) lubi się powtarzać

Były już męki z Piastem Kobylin i kompromitacja ze Skalniakiem Gracze, ale też awans do półfinału. W Cracovii Puchar Polski ciągle traktują po macoszemu. W środę wyjazdowy mecz z drugoligową Stalą Stalowa Wola (godz. 17), stawką 1/16 rozgrywek.
Początek sierpnia 2004 r. Piłkarze czwartoligowego Skalniaka przygotowują się do spotkania z Cracovią w 1/32 finału. - Niespodzianki w pucharach się zdarzają, ale chyba nie na tym poziomie - żartuje jeden z obrońców. A trener Skalniaka ma dwa życzenia: by przegrać jak najniżej i zobaczyć kilka ciekawych akcji swojego zespołu. - W piłce wszystko jest możliwe, ale nie łudzę się co do końcowego wyniku - mówił prezes Andrzej Miśta.

Wszyscy później przecierali oczy ze zdziwienia. Cracovia przez niemal cały mecz biła głową w mur, a Skalniak strzelił dwa gole i wyeliminował ówczesnego beniaminka ekstraklasy. "Megasensacja!" - pisaliśmy w "Gazecie".

W następnym sezonie krakowian pokonał drugoligowy Zawisza Bydgoszcz, a kilka lat później dopiero po rzutach karnych wyeliminowali Piasta Kobylin (IV liga). Największy sukces osiągnęli sześć lat temu, kiedy awansowali do półfinału, w którym nie dali rady Groclinowi Grodzisk Wielkopolski.

Dziś w Stalowej Woli piłkarze Wojciecha Stawowego chcą przede wszystkim uniknąć wpadki, a w szatni mecz raczej nie budzi większych emocji. - Dla piłkarzy to idealny początek sezonu. Chyba każdy lubi grać co trzy dni zamiast czekać tydzień. W końcu wtedy robimy to, co kochamy - mówi pomocnik Krzysztof Danielewicz.

Trener Stawowy: - To będzie dobra okazja, by przećwiczyć pewne rzeczy, ale treningiem bym tego nie nazywał. To poważne spotkanie i oczywiście nie ma mowy o lekceważeniu rywala. Nie mam aż tak szerokiej kadry, by za wszelką cenę walczyć na dwóch frontach. Priorytetem są występy w ekstraklasie, w końcu dopiero do niej awansowaliśmy. Przede wszystkim myślimy więc o spokojnym utrzymaniu.

Głównie dlatego dziś szansę mają dostać piłkarze, którzy w niedzielę przeciwko Piastowi Gliwice (2:3) siedzieli na ławce rezerwowych. W pierwszej jedenastce może znaleźć się m.in. Saidi Ntibazonkiza. Tyle że reprezentant Burundi, ze względu na przypadający ramadan, nie jest gotowy do gry przez 90 minut.

Szansę dostanie też Dawid Nowak, który niedawno dołączył do drużyny i liczy, że w Cracovii się odrodzi. Dla niego to ostatni dzwonek, by o sobie przypomnieć - przed pięcioma laty zadebiutował w reprezentacji, ale potem w rozwinięciu skrzydeł przeszkodziły mu kontuzje. W sobotę z Piastem zaprezentował się jednak obiecująco.

Tymczasem pod Wawelem czekają przede wszystkim na wzmocnienie obrony. Działacze zapowiadali transfer kolejnego stopera, ale nic nie wskazuje, by w najbliższym czasie miał dołączyć do drużyny. - Na razie nic na ten temat nie wiem. Nawet jeśli do nas dołączy, to raczej w tym tygodniu już nie zagra, bo czasu jest mało - przyznaje Stawowy.

Więcej o: