Sport.pl

Magiczna maść pomogła Krzysztofowi Danielewiczowi strzelić gola

W 12. minucie meczu Cracovii z Polonią uderzona przez Milosza Kosanovicia piłka odbiła się od Krzysztofa Danielewicza i wpadła do siatki. - To najdziwniejsza bramka, jaką do tej pory zdobyłem - przyznaje pomocnik.
- Piłka trafiła mnie w kontuzjowane żebro, na które dostaję specyficzną maść od Piotrka Sochy [specjalisty od odnowy biologicznej - przyp. red.]. W szatni śmialiśmy się z tego, że mikstura pomogła - mówi Danielewicz.

Przed spotkaniem Wojciech Stawowy, trener Cracovii, podkreślał, że podstawowym zadaniem jest szybkie strzelenie gola. Jego drużyna wykonała plan, ale mimo to nie kontrolowała tego, co działo się na boisku. - Już kilka razy w tym sezonie mogliśmy przekonać się, że jedna bramka nie ustawia meczu. Polonia postawiła nam trudne warunki. Nie wiem, czy to my byliśmy tak słabi, czy rywale tak dobrzy. Na pewno nie zasługują na to, by spaść z I ligi. Jestem pełen podziwu i gratuluję im postawy - podkreśla Danielewicz. - Czy baliśmy się tego, że powtórzy się scenariusz z meczu z Flotą [Cracovia prowadziła 1:0, ale w końcówce straciła gola - przyp. red.]? Tak. Dlatego ciągle ostrzegaliśmy się na boisku, że nie możemy się cofnąć, tylko powinniśmy dążyć do strzelenia kolejnych goli.

Cracovia pokonała Polonię 2:0. W 88. minucie wynik ustalił Vladimir Boljević.

Więcej o: