Sport.pl

Saidi Ntibazonkiza niemal na pewno zagra z Kolejarzem Stróże. Gorzej z obroną...

Gwiazda z Burundi wraca po ponad roku. Ntibazonkiza nie jest gotowy do gry przez 90 min, ale w sobotę mimo wszystko powinien wybiec na boisko. Na urazy narzekają za to Mate Lacić i Krzysztof Nykiel, a za kartki pauzuje Milosz Kosanović.
Ntibazonkiza po raz ostatni zagrał 30 kwietnia ubiegłego roku w derbach z Wisłą. Potem nie zawsze było mu po drodze z trenerem, działaczami i kolegami z drużyny. Przed sezonem miał odejść do Lecha, ale w Poznaniu po badaniach medycznych zrezygnowali z Burundyjczyka. 26-letni pomocnik przez długie miesiące, zamiast grać, leczył uraz.

Teraz w końcu trenuje na pełnych obrotach i będzie w kadrze na sobotni mecz z Kolejarzem Stróże. Ma wejść na boisko w drugiej połowie. - W pierwszej jedenastce na pewno go nie będzie, bo nie jest jeszcze przygotowany. Jest gotowy jedynie na 35 minut dobrej gry i gdybyśmy go dłużej trzymali na boisku, zrobilibyśmy mu krzywdę. Na pewno będę jednak chciał go wpuścić, bo musi zacząć grać. Z każdym meczem czas jego pobytu na boisku ma się wydłużać - podkreśla Wojciech Stawowy, trener Cracovii.

Trener bardziej musi się martwić o to, jak załatać dziury w obronie. Za kartki pauzuje Milosz Kosanović. Mógłby go zastąpić np. Mate Lacić, ale Chorwat doznał urazu ścięgna Achillesa i jego występ też jest wykluczony. - Będę musiał trochę pogłówkować, jak zestawić linię defensywną - przyznaje trener Stawowy.

W tej sytuacji szkoleniowiec musi trzymać kciuki, by lekarze postawili na nogi prawego obrońcę Krzysztofa Nykiela, który doznał lekkiego urazu kolana podczas wtorkowego treningu. - Krzysiek pali się do gry. Mówi, że może wystąpić nawet na środkach przeciwbólowych. Ale trzeba czuwać, zdrowie jest najważniejsze i na pewno nie podejmę zbędnego ryzyka. Na razie wszystko jednak wskazuje na to, że będzie mógł wystąpić - zapewnia Stawowy.

Więcej o: