Pierwsza w tym sezonie żałoba na stadionie Cracovii

Cracovia w dwóch meczach stworzyła jedną dogodną okazję i gra, jakby broniła się przed spadkiem, a nie walczyła o ekstraklasę. Kompromitacja z Dolcanem Ząbki (porażka 0:2) potwierdziła, że zespół jest w kryzysie.
Krajobraz po ostatnim gwizdku był wymowny. Piłkarze, jakby za karę, ruszyli w stronę kibiców. Usłyszeli okrzyki "do domu" i kilka mniej cenzuralnych przyśpiewek. Runda wokół boiska przypominała marsz żałobny.

To dopiero pierwsza w tym sezonie porażka u siebie, ale styl nie zachwyca od dłuższego czasu. Kiedy goście schodzili do szatni, fani klaskali. Oczywiście nie wszyscy, bo niektórzy kilkanaście minut przed ostatnim gwizdkiem poszli do domu.

Dwa mecze, dwa celne strzały

W klubie czuć było napiętą atmosferę. Nawet piłkarze, którzy zazwyczaj nie odmawiają wywiadów, tym razem nie chcieli rozmawiać. - Nie chce mi się tłumaczyć - rzucił tylko Mateusz Żytko, który zagrał bardzo źle. Wytłumaczyć nie chciał się też np. jego partner z obrony Milosz Kosanović, choć nie zagrał lepiej.

Po meczu do szatni wszedł Janusz Filipiak, właściciel klubu, i długo z niej nie wychodził. Co powiedział piłkarzom, nie wiadomo, bo prezes także nie chciał rozmawiać z dziennikarzami. Tłumaczył się chorobą.

Właściciel Comarchu ma prawo być wściekły, a piłkarze naprawdę mają się czego wstydzić. Cracovia nie zdobyła gola od ponad trzech godzin (203 minuty). W dwóch ostatnich meczach krakowianie oddali dwa (!) celne strzały, z czego jeden był podaniem do bramkarza.

Cracovia przeczytana od deski do deski

W sobotę przed meczem na murawie pojawili się m.in. Rudolf Rohaczek, trener, i Leszek Laszkiewicz, największa gwiazda hokejowej Cracovii, która niedawno zdobyła mistrzostwo Polski, choć mało kto dawał jej na to szanse.

Sytuacja piłkarskiej Cracovii jest odwrotna. Choć w oczach wszystkich jest murowanym faworytem do ekstraklasy, to jej gra głównie rozczarowuje. Pod jedną z trybun pojawił się nawet transparent, że piłkarze mają walczyć jak hokeiści, ale raczej nie wzięli sobie go do serca.

Zaczęli od mocnego akcentu (strzał w poprzeczkę Adama Marciniaka), ale to były tylko dobre złego początki. Pierwsze gwizdy dało się słyszeć już po kilkunastu minutach, bo Dolcan był groźniejszy.

Jeśli trener Wojciech Stawowy w szatni próbował wstrząsnąć zespołem, to osiągnął odwrotny skutek. Rywale mieli rozpracowaną Cracovię od obrony po atak. W pierwszej połowie skupili się na defensywie i wybijaniu piłek do wysuniętego Mateusza Piątkowskiego, który dobrze radził sobie z obrońcami.

W drugiej części, kiedy gospodarze się odsłonili, piłkarze z Ząbek wyprowadzali sprytne kontrataki. Byli bliscy zdobycia gola kilka razy. W końcu do siatki po dośrodkowaniu z rzutu rożnego trafił Dariusz Zjawiński, a później sytuację sam na sam wykorzystał Damian Świerblewski. A i to nie wszystko - gdyby w innych sytuacjach Krzysztof Pilarz nie popisał się efektownymi paradami, Cracovia przegrałaby wyżej.

Słowa, słowa, słowa

W minionym tygodniu przy ul. Wielickiej, gdzie Cracovia zazwyczaj trenuje, padło dużo mocnych słów i obietnic. Trener Stawowy zapewniał, że kompromitująca porażka z broniącym się przed spadkiem Stomilem Olsztyn w Ostródzie (0:3) to nie oznaka kryzysu, ale tylko wypadek przy pracy. - Gorzej się już zagrać nie da. Ale jeśli mecz z Dolcanem będzie równie słaby, to w klubie dojdzie do rozpierduchy - mówił.

Postęp jest tylko taki, że Cracovia straciła jednego gola mniej i stworzyła jedną sytuację (na dwa mecze!). A przecież walczy o ekstraklasę i do tego chce grać ładny dla oka, ofensywny futbol.

Kłopot w tym, że nie ma planu B. Trener swojej wizji zaciekle broni i zapewnia, że serii kombinacyjnych podań nie zamienią na grę prostymi środkami. Trudno spodziewać się jakiejkolwiek rewolucji, bo wydaje się, że Stawowy nie ma alternatyw. Pewnie znów padnie kilka mocnych słów i na tym się skończy.

Cracovia - Dolcan Ząbki 0:2 (0:0)

Bramka: Zjawiński (56.), Świerblewski (81.)

Cracovia: Pilarz - Marciniak, Kosanović, Żytko, Struna - Dąbrowski (70. Zieliński), Szeliga Ż (56. Budziński), Zejdler (63. Steblecki) - Dudzic, Boljević, Bernhardt.

Dolcan: Leszczyński Ż - Cichocki, Klepczarek Ż, Grzelak Ż, Matuszek, Osoliński, Piesio (75. Sasin), Świerblewski, Piątkowski, Wiśniewski (68. Koziara), Zjawiński (72. Jakubik).

Czy Cracovia awansuje do ekstraklasy?