Sport.pl

Cracovia. Edgar Bernhardt: Kibice coś spalili? Nie obchodzi mnie to

Pomocnik zdobył pięknego gola na wagę zwycięstwa z Sandecją. - Bohaterem jest cały zespół - przyznał Edgar Bernhardt.
Zawodnik wszedł na boisko po przerwie i rozruszał grę krakowian. W 78. minucie strzelił wprost w okienko i Marcin Cabaj, bramkarz Sandecji był bezradny. - Czy piękne gole to mój znak rozpoznawczy? Nie ma dla mnie różnicy. Jedną bramkę zdobyłem z trzech metrów. Gol z Sandecją był piękny, ale najważniejsze jest zwycięstwo i awans do 2. miejsce - przyznał pomocnik.

Bernhardt nie ma pretensji do trenera Wojciecha Stawowego, że posadził go na ławce. - W drużynie jest wielu dobrych piłkarzy. Nie opłaca się złościć na rolę rezerwowego. Mam z trenerem świetne relacje i nic tego nie zmieni. Godzę się z jego decyzjami - przyznaje piłkarz Cracovii.

W drugiej połowie sędzia przerwał mecz na kwadrans, bo kibice odpalili race. - Najważniejsza jest dla mnie atmosfera na stadionie. W tej sytuacji nie obchodzi mnie, czy fani coś spalili (śmiech) - zapewnia Bernhardt.

Więcej o: