Sport.pl

Cracovia. Bartłomiej Dudzic ma dużo szacunku dla bokserów

Skrzydłowy Cracovii doznał typowo bokserskiej kontuzji. Trener Wojciech Stawowy wierzy, że piłkarz nie stracił nosa do zdobywania bramek.
W meczu z Flotą Dudzic upadł i złapał się na głowę. Okazało się, że złamał nos. - Nie mogliśmy utrzymać go przy linii bocznej, tak rwał się do gry - zapewniał trener Stawowy.

Skrzydłowy pauzował w meczach z Termalicą Bruk-Bet i Polonią Bytom. Na ostatnim treningu 24-letni zawodnik ćwiczył w masce. Nie brakowało humorystycznych komentarzy kolegów. - Bez przesady, nie czuję się jak Zorro. Maska ogranicza widoczność, w trakcie gry czuć pewien dyskomfort, więc będę musiał się z nią zżyć - uśmiecha się piłkarz.

Wiele wskazuje na to, że Dudzic, który jesienią strzelił cztery bramki, wystąpi w sobotnim spotkaniu z Sandecją. Decyzja będzie należała do lekarzy i sztabu szkoleniowego. - Jego powrót zależy od tego, czy będzie dobrze się czuł w masce. Na początku mu przeszkadzała w grze, ale ma jeszcze kilka dni - mówi trener Stawowy.

Gdy przed rokiem w Cracovii z podobnej ochrony korzystał Arkadiusz Radomski, wówczas musiał pożyczyć sprzęt od Andrzeja Niedzielana. Zresztą maska napastnika wędrowała po polskiej lidze, a zakładał ją jeszcze m.in. Rafał Grodzicki. Tym razem działacze zainwestowali w nową osłonę na twarz dla Dudzica.

To najpoważniejsza kontuzja skrzydłowego w karierze. - Prawdziwy ból poczułem, gdy lekarze nastawiali nos. Dziewczyna martwiła się, że będę wyglądał śmiesznie, ale nie ma wielkiej różnicy. W trakcie zabiegu poczułem się jak bokser po nokaucie. To nic przyjemnego. Tylko podziwiać pięściarzy, którzy w trakcie kariery mają podobne problemy po kilka razy - dodaje Dudzic.

Stawowy: - Nie życzę Bartkowi kolejnych kontuzji, ale gdyby znów doznał urazu, to na pewno nie straciłby nosa do zdobywania bramek. To ważna postać zespołu, więc wolałbym mieć go do dyspozycji w sobotę.

Dudzic występuje pod Wawelem od pięciu lat, ale kolejni trenerzy stawiali na niego zwykle, gdy nie mieli alternatywy. Jego statystyka w ekstraklasie nie rzuca na kolana: strzelał bramkę średnio na 13 spotkań. Działacze Cracovii wypożyczali go do innych klubów, przenosili do rezerw, aż w końcu napastnik dostał szansę od trenera Stawowego.

A ten ma rękę do piłkarzy skazywanych na rezerwę. W tym sezonie obok Dudzica brylują m.in. Rok Straus i Władimir Boljević, którzy przed rokiem nie tylko nie błyszczeli, ale i mieli trudności z załapaniem się na ławkę.

- Szkoleniowiec potrafi wyciągnąć z każdego zawodnika to, co ten ma najlepsze. Dał nam szansę gry kombinacyjnej, opartej na szybkości i dużej liczbie podań. Procentuje też zaufanie, którym nas obdarzył - podkreśla Dudzic i dodaje, że w sobotę chciałby strzelić gola Marcinowi Cabajowi, byłemu koledze z Cracovii.

Więcej o: