Sport.pl

Cracovia poległa w Niecieczy i wicelider zostaje w 700-osobowej wiosce

Po słabym występie Cracovia przegrała 0:2 z Termaliką Bruk-Bet w Niecieczy i straciła pozycję wicelidera.
- Stawiamy na "krakowską piłkę", więc można spodziewać się dobrego meczu - zapowiadali trenerzy Kazimierz Moskal i Wojciech Stawowy. Pierwszy związany jest z Wisłą, drugi z Cracovią, więc spotkanie zapowiadało się jako "małe derby Krakowa". Dlatego na godzinę przed pierwszym gwizdkiem w Niecieczy więcej było policji niż kibiców.

Zapowiedzi szkoleniowców się nie sprawdziły. Na niewielkim boisku więcej było niecelnych podań niż stuprocentowych sytuacji, a obie drużyny rozgrywały piłkę po krakowsku głównie na swojej połowie.

Trener Stawowy, podobnie jak w ostatnim meczu z Flotą, postawił na dwóch defensywnych pomocników: Sławomira Szeligę i Damiana Dąbrowskiego. W miejsce kontuzjowanego Bartłomieja Dudzica i zawieszonego Roka Strausa wyszli Łukasz Zejdler i Krzysztof Danielewicz.

W Niecieczy wyraźnie brakowało szybkich pomocników. Cracovia długo rozgrywała piłkę, ale nie była w stanie zagrozić bramce niecieczan. Gospodarze mądrze się bronili i już w środku pola przerywali ataki gości oraz odcinali ich od podań. Cracovia nie przypominała drużyny, która pokonała Flotę w Świnoujściu.

Zresztą gościom przytrafiło się kilka rażących błędów: mieli problemy z przyjęciem piłki, wybijali ją nerwowo na aut. W 18. minucie po jednej ze strat szybki kontratak wyprowadził Krzysztof Kaczmarczyk, który mijał obrońców niczym tyczki. Piłka trafiła do Andrzeja Rybskiego, a ten pokonał Krzysztofa Pilarza mimo interwencji Mateusza Żytki. Potem goście mieli problem z zatrzymaniem aktywnego Dariusza Jareckiego, który raz po raz próbował ataków lewym skrzydłem.

Zimny prysznic nie podziałał na krakowian, którzy razili brakiem pomysłu na sforsowanie defensywy gospodarzy. Najlepszą okazję miał Damian Dąbrowski, ale zamiast uderzać po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, próbował przyjąć piłkę. Tuż przed końcem pierwszej połowy z rzutu wolnego uderzał Milosz Kosanović, ale wprost w bramkarza Sebastiana Nowaka.

- Ruszcie się! - krzyczał do podopiecznych trener Stawowy, ale po przerwie wciąż razili apatyczności. Zupełnie nie radzili sobie z wysoko grającymi i agresywnymi piłkarzami Termaliki. To rywale mieli więcej do powiedzenia na boisku i kontrolowali przebieg spotkania, a wprowadzony po przerwie Dariusz Pawlusiński mógł podwyższyć wynik.

Trener Stawowy wpuścił na boisko Marcina Budzińskiego i Aleksandru Suworowa, ale i oni nie zmotywowali kolegów. Krakowianie raz po raz wywracali się przed polem karnym Termaliki, ale nie potrafili zagrozić rywalom z rzutów wolnych. Np. Kosanović uderzył ponad ogrodzeniem, a Suworow w mur.

Pod koniec goście rzucili się do ataku. Wystarczyła szybka kontra niecieczan i po stracie Łukasza Zejdlera i Andraża Struny Emil Drozdowicz ustalił wynik spotkania. Po porażce Cracovia spada na 3. miejsce w tabeli, a pozycję wicelidera zajęli podopieczni trenera Moskala.



Termalica Bruk-Bet Nieciecza - Cracovia 2:0 (1:0)

Bramki: Rybski (18.), Drozdowicz (89.)

Termalica: Nowak - Piątek, Czerwiński, Nalepa, Pielorz - Horvath, Pleva, Ceglarz (85. Pawłowski), Kaczmarczyk, Jarecki (64. Drozdowicz) - Rybski (74. Pawlusiński)

Cracovia: Pilarz - Struna, Żytko Ż, Kosanović, Marciniak - Szeliga (62. Suworow) - Dąbrowski, Danielewicz (54. Budziński Ż), Bernhardt (63. Steblecki), Zejdler - Boljević.

Kiedy Cracovia wróci na miejsce, które daje awans?
Więcej o: