Tomasz Pasieczny: Cracovii nie wzmocni dziesięciu przypadkowych piłkarzy

- Nie odrzucamy całkiem obcokrajowców, ale skupiamy się głównie na Polakach - opowiada nowy dyrektor sportowy Cracovii o planach transferowych I-ligowego klubu.
- Gdybyś tu przyszedł i powiedział: "chcę zbudować siatkę opartą na byłych trenerach" i zapytał, ile sobie życzą za obserwację, to nie znalazłbyś tych pieniędzy ani tu, ani w większości klubów ekstraklasy. Próbuję w Cracovii - w miarę dostępnych środków - organizować to, co jest nam potrzebne. Tyle - opowiada Pasieczny w rozmowie z portalem Weszło.com.

Dziennikarz, który rozmawia z dyrektorem sportowym Cracovii cytuje komentarz jednego z kibiców klubu "Ciekawe, jak długo wytrzyma z: a) Filipiakiem, który mu na nic nie pozwoli; b) Tabiszem, który mu na nic kasy nie da; c) Stawowym, który każde jego działanie będzie traktować jako zamach na swoją posadę".

- Nie mam z nikim problemów w klubie, jestem bezkonfliktową osobą i nie mogę na nikogo narzekać. Z profesorem Filipiakiem mam bardzo ograniczony kontakt, bo nie ma potrzeby, żebyśmy rozmawiali codziennie. Za swoje działania odpowiadam przed zarządem. Z trenerem też wszystko jest OK - spotkaliśmy się na naradzie i omówiliśmy współpracę. Miło i sympatycznie - odpowiada Pasieczny.

Dyrektor opowiada też o planach na zimowe okienko transferowe. - Mamy już wyselekcjonowaną listę piłkarzy, których obserwujemy i nie przewiduję, żeby nagle wzmocniło nas dziesięciu przypadkowych zawodników poleconych przez agentów, bo nie ma innej opcji. Chcemy podejmować decyzje na podstawie dłuższych obserwacji - kończy nowy pracownik Cracovii.

Więcej o: