Bojan Puzigaca zawiódł, ale trener Cracovii patrzy też na dobre strony

W spotkaniu z ŁKS-em siedzący do tej pory na ławce rezerwowych Krzysztof Nykiel i Bojan Puzigaca dostali szansę, by udowodnić, że są lepsi od Milosza Kosanovicia i Andraża Struny.
Zadowolony z siebie może być tylko pierwszy z nich, ale mimo to trener Wojciech Stawowy zastanawia się, czy w kolejnym spotkaniu znów nie postawić także na Bośniaka.

- Jeśli drużyna gra dobrze i wygrywa [krakowianie pokonali rywali 4:2 - przyp. red.], to nie mam podstaw do tego, by cokolwiek zmieniać, zwłaszcza że mamy wyrównaną kadrę - argumentuje szkoleniowiec. - Z drugiej strony nie podjąłem jeszcze decyzji w sprawie składu, w jakim zagramy z Wartą Poznań. Zostało jeszcze parę dni do tego spotkania.

Trener Stawowy może nie dokonać żadnych roszad, bo podstawowi obrońcy wrócą do zajęć z drużyną tuż przed wyjazdem do Wielkopolski. Obaj przebywają na zgrupowaniach reprezentacji.

Kosanović trenuje z serbską młodzieżówką, a Struna z kadrą Słowenii. - Nie zagrali w pierwszych spotkaniach zespołów narodowych. Zobaczymy, czy wystąpią w kolejnych meczach. Jeśli znów usiądą na ławce rezerwowych, to wrócą do Krakowa zmęczeni jedynie podróżą - podkreśla trener.

Brak podstawowych zawodników spowodował, że szkoleniowiec z ŁKS-em po raz pierwszy w sezonie musiał dokonać roszad w obronie. Pod nieobecność kolegów do podstawowej jedenastki wskoczyli Nykiel i Puzigaca.

Szkoleniowiec musiał na nich postawić, bo w kadrze Cracovii jest tylko siedmiu defensorów, a Słowak Marian Jarabica jest kontuzjowany. Szansę wykorzystał jedynie Polak. - Zagrał bardzo pewnie - komplementuje Stawowy.

Błędów nie ustrzegł się za to Puzigaca. Bośniak był najsłabszym zawodnikiem krakowian. Zawinił przy obu straconych przez drużynę bramkach. W końcówce pierwszej połowy dwukrotnie zlekceważył dośrodkowania z lewego skrzydła, po których Konrad Kaczmarek pokonał Krzysztofa Pilarza.

- Pomyłki zdarzają się każdemu piłkarzowi. Szczególnie jeśli długo nie gra. Na szczęście błędy, jakie popełnił Bojan, nie miały wpływu na wynik, bo wygraliśmy. Staram się patrzeć na dobre strony jego występu. Poprawnie wypełnił powierzone mu zadania - przekonuje trener Stawowy.

Mimo zapewnień trenera i niewielkiego pola manewru, jakie ma szkoleniowiec, Puzigaca nie jest jednak pewny miejsca w składzie. Pozycję może zachować dzięki temu, że ze względu na obchody stulecia Warty Polski Związek Piłki Nożnej przełożył mecz Cracovii w Poznaniu z soboty na piątek. W tej sytuacji Struna (to jego zastąpił Bośniak), który do Polski wróci w środę, tylko raz przed spotkaniem będzie trenował z drużyną.

- Nie zamierzam narzekać na zmianę terminu. Dla nas akurat przesunięcie jest korzystne, bo w kolejną środę (19 września) czeka nas wyjazdowy mecz z Olimpią Grudziądz - zauważa trener Stawowy.

Cracovia z ŁKS-em zagrała: