Huśtawka emocji i grad bramek. Cracovia lepsza od ŁKS

W pojedynku spadkowiczów z ekstraklasy piłkarze Cracovii pewnie pokonali 4:2 ŁKS. Gospodarze zagrali skutecznie i z fantazją, ale nie ustrzegli się błędów w obronie.
W poprzednich dwóch meczach na stadionie przy ul. Kałuży gospodarze zafundowali kibicom thrillery: Stomilem i Arką Gdynia decydującego gola zdobywali tuż przed ostatnim gwizdkiem. Tym razem pokonali ŁKS, ale też nie obyło się bez huśtawki emocji.

- Odpoczęliśmy po ligowym maratonie i będziemy bardziej dynamiczni niż w ostatnich meczach - zapowiadał Wojciech Stawowy, trener krakowian. Rzeczywiście, gospodarze od początku grali szybko, wymieniali dużo podań i stwarzali sobie kolejne okazje. Imponowali aktywni Edgar Bernhardt i Łukasz Zejdler, którzy bez problemów mijali obrońców ŁKS.

Już w 9. minucie Sławomir Szeliga ładnym strzałem pokonał Bogusława Wyparłę po kombinacyjnej akcji kolegów. Cracovia nie odpuściła i wciąż atakowała: sytuacje mieli Zejdler, Dudzic i Bernhardt. W roli głównej wystąpił właśnie 27-letni Niemiec, który najpierw ograł dwóch łodzian jak dzieci, a chwilę potem podwyższył na 2:0.

To miał być jednak test dla Krzysztofa Nykiela i Bojana Puzigacy (obaj wyszli w składzie w miejsce Milosza Kosanovicia i Andraża Struny, powołanych na mecze reprezentacji). Zarówno stoper, jak i lewy obrońca grali solidnie, próbowali podłączać się do akcji ofensywnych., ale tylko prze nieco ponad dwa kwadranse.

Wydawało się, że ŁKS, który wyprowadzał chaotyczne kontrataki, nie jest w stanie zagrozić bramce Cracovii. Wystarczyły jednak dwie minuty niefrasobliwości defensywy gospodarzy i dwie podobne akcje: zagranie od Artura Golańskiego z lewej strony do wbiegającego w pole karne Konrada Kaczmarka. W obu przypadkach napastnika nie upilnował spoźniony Puzigaca i krakowianie stracili dwa gole. Przy pierwszym trafieniu współwinny był Krzysztof Pilarz, który wyszedł kilka metrów przed bramkę. Dwa ciosy zadane przez gości przed przerwą nie podcięły Cracovii skrzydeł, bo po zmianie stron krakowianie niemal nie schodzili z połowy ŁKS.

Gola czuć było w powietrzu: najpierw Dudzic trafił w poprzeczkę, a w 58. minucie podanie Zejdlera wykorzystał Szeliga. Potem krakowianie popuścili wodze fantazji: Władimir Boljević uderzał piętą , Rok Straus pięknie podawał do Dudzica, a osiem minut przed końcem sprytnie przepuścił piłkę do kolegi z Czarnogóry, a ten dopełnił formalności. Potem Boljević trafił jeszcze w słupek.

To trzecie zwycięstwo Cracovii w tym sezonie przed własną publicznością. W kolejny weekend krakowianie zagrają z Wartą w Poznaniu.

Cracovia - ŁKS 4:2 (2:2)

Bramki: Szeliga (9., 58. ), Bernhardt (38.), Boljević (81.)- K. Kaczmarek (44., 45.)

Cracovia: Pilarz - Marciniak, Nykiel, Żytko, Puzigaca - Straus (82. Danielewicz), Szeliga (77. Dąbrowski), Bernhardt, Budziński (70. Boljević), Zejdler - Dudzic

ŁKS: Wyparło - Barsukow, Kuklis (18. Żółtowski), Brud, Gieraga - Golański (77. Sarafiński), K.Kaczmarek (70. Stąporski), P.Kaczmarek, Pawlak, Sasin - Więzik

Widzów 8212

Cracovia z ŁKS-em zagrała:
Więcej o: