Sport.pl

Cracovia - Arka Gdynia. Mecz złamanych serc

Oskarżenia, sąd, zesłania do rezerw i bolesne rozstania. Wojciech Stawowy i Marcin Budziński dziś w meczu Cracovii z Arką Gdynia (godz. 19.30) stawią czoła demonom z przeszłości.
Najnowsza historia obu klubów jest bardzo podobna: przejęcie przez milionerów z branży informatycznej, mocarstwowe plany, stabilne budżety, kolejne rewolucje w składzie i wielki zawód. W konsekwencji Cracovia i Arka mogą się pochwalić najpiękniejszymi stadionami w I lidze.

W obu klubach pracował Stawowy. Po odejściu z Cracovii w maju 2006 roku podpisał trzyletni kontrakt z Arką. Ryszard Krauze, właściciel klubu zagwarantował mu wysokie zarobki i luksusowy apartament. Obaj snuli plany budowy potęgi, a szkoleniowiec przebąkiwał nawet o Lidze Mistrzów. Nie udało się i po niemal dwóch latach Stawowy rozwiązał kontrakt.

Potem rozpętało się piekło, bo trener pozwał klub o wypłatę należności. Sprawa dotyczyła awansu Arki do ekstraklasy w sezonie 2007/2008 (gdynianie zajęli 4. miejsce, ale awansowali dzięki degradacjom karnym Zagłębia i Korony). - Nie domagam się pensji za awans - mówił w rozmowie z "Gazetą". Władze klubu opublikowały jednak na stronie internetowej dokumenty, które obaliły tę tezę.

Działacze oskarżali trenera o niezbyt trafione i drogie transfery, które w konsekwencji miały wpłynąć na problemy finansowe klubu. - Stawowy obnosi się ze swoją głęboką wiarą katolicką i pracę w klubie zaczyna od powieszenia krzyża w szatni oraz urządzenia w trakcie zgrupowań w jednym z pokojów kaplicy. Niech mnie poda do sądu, a ja mu udowodnię, że to on o wszystkim w Arce decydował i to jego lekkomyślne decyzje przy braku sprzeciwu ze strony rady nadzorczej doprowadziły ten klub na skraj bankructwa - mówił ostatnio "Gazecie" Andrzej Czyżniewski, były dyrektor sportowy Arki.

Stawowy: - To opinie wyrażane przez ludzi, którzy wtedy nie pracowali w klubie i mają mało wspólnego z Arką. Zajmują się rzeczami, które nie przystoją osobom poważnym o jakimś poziomie inteligencji. Pracowałem w Arce w bardzo trudnym momencie i mało kto już o tym pamięta. Skłamałbym, gdybym powiedział, że ten klub jest mi obojętny. Mimo wszystkich zawirowań Arka jest w moim sercu zaraz po Cracovii.

Podobnie jest w przypadku Marcina Budzińskiego, niegdyś gracza Arki, dziś krakowskiego klubu. Po konflikcie z Petrem Nemecem, obecnym szkoleniowcem gdynian, był oskarżany m.in. o brak profesjonalizmu i zesłany do rezerw. Formę odbudował dopiero w Cracovii. Pomocnik, podobnie jak Stawowy, ma sporo do udowodnienia władzom Arki.

- Nie ma się co dziwić, że Marcin traktuje ten mecz inaczej niż inne, bo spędził w Gdyni dobre momenty, a potem różnie mu się toczyło. O jego postawę jestem jednak spokojny - zapewnia Stawowy, który zmierzy się z Arką pierwszy raz od rozstania.

Szkoleniowiec ma komfortową sytuację. Nie zagra tylko Bartłomiej Dudzic, ukarany czerwoną kartką w spotkaniu z Okocimskim, a na ławce rezerwowych raczej zabraknie Aleksandru Suworowa, który ma wystąpić w meczu IV-ligowych rezerw. W tej sytuacji Stawowy prawdopodobnie nie będzie zmieniał składu, który w sobotę pokonał Stomil Olsztyn (1:0).