Sport.pl

Cracovia. Wojciech Stawowy: Nie biliśmy głową w mur

- Wróciłem na stadion przy ul. Kałuży po siedmiu latach i miałem podobny dreszczyk emocji - mówi trener Wojciech Stawowy po zwycięstwie Cracovii nad Stomilem Olsztyn 1:0.
Gospodarze wygrali dzięki uderzeniu Serba Milosza Kosanovicia. Krakowianie długo jednak męczyli się z beniaminkiem I ligi. - Nie zgodzę się z tym, że Cracovia biła głową w mur. Graliśmy atak pozycyjny, a to bardzo trudne. Moi podopieczni pokazali konsekwencję i charakter. Ten mecz mógł się zupełnie inaczej ułożyć. Mamy dużo mankamentów, ale budowa zespołu, który będzie grał ładnie dla oka musi potrwać - podkreśla szkoleniowiec.

Stawowy wrócił na stadion przy ul. Kałuży po siedmiu latach. - Kibice zgotowali mi gorące powitanie. Wróciłem jako trener gospodarzy, a to dla mnie wielkie wyróżnienie. Zmienił się tylko stadion, ale wciąż czuje się jego ducha. Kibice dopingują wciąż tak samo. Marzy mi się, by zapełnili trybuny, ale w tym mogą pomóc tylko nasze dobre wyniki - dodaje Stawowy.

Zbigniew Kaczmarek, szkoleniowiec Stomilu: - Przyjechaliśmy do Krakowa szukać punktów. To było dobre spotkanie, ale jak nie wykorzystuje się takich sytuacji, to trudno wygrać. Cracovia to jeden z faworytów I ligi. Niewiele brakowało, byśmy osiągnęli korzystny rezultat. Musimy jechać 500 km do domu ze spuszczonymi głowami.

Więcej o: